<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846</id><updated>2011-07-30T15:20:39.767-07:00</updated><category term='Dziewięć kroków ku odnowie serca'/><title type='text'>Cztery pytania</title><subtitle type='html'>pytania: o sens całości, o szczęście, o prawdziwego przyjaciela i mistrza, o miłość</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>14</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-5992420727040582645</id><published>2011-02-16T02:06:00.000-08:00</published><updated>2011-02-16T02:06:32.381-08:00</updated><title type='text'>O cierpieniu Pana 6/6</title><content type='html'>&lt;b&gt;VI. Droga ku zwycięstwu czyli Niewiasta przy Ukrzyżowanym&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" LatentStyleCount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;6 czerwca 2010 roku przeżywaliśmy beatyfikację ks. Jerzego&lt;/b&gt;&lt;/em&gt; &lt;em&gt;&lt;b&gt;Popiełuszki&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;. Kilka miesięcy przed wspomnianą beatyfikacją ukazał się w Gościu Niedzielnym wywiad z panią Marianną - mamą ks. Jerzego (Nr 08/2010 z dnia 28 luty 2010). Wywiad był przeprowadzony przez Marcina Jakimowicza:&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;„Panie, która matka to wytrzyma? – oczy staruszki zachodzą mgłą. – Jak takie rzeczy przeżyć matce? – szepcze ze wschodnim akcentem przez łzy. – To wielki kamień na sercu… Wie pan, co mnie ratowało, gdy to wszystko zobaczyłam? (pani Marianna pokazuje fotkę z ociekającą krwią twarzą syna). To, że patrzyłam na Matkę Bożą. Ona to dopiero wycierpiała. Widziała ciało zabitego Syna. Ja cierpiałam razem z nią. Ona nad swoim Synem, ja nad swoim… Przecież żeby Pan Bóg chciał uchronić syna, to mógł uchronić. Ale widać trzeba było tej ofiary. Ja przebaczyłam mordercom, ale to nie moja zasługa. To dar Ducha Świętego”.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Patrzyłam na Matkę Bożą… &lt;/b&gt;&lt;/em&gt;patrzyła Jej oczami na ofiarę Syna, przyszedł Duch Święty… z krzyża Jezusa, w najciemniejszej chwili – to również istota modlitwy różańcowej: &lt;em&gt;patrzeć oczami Maryi na życie Jezusa&lt;/em&gt; &amp;nbsp;(różaniec jest widoczny na jednej fotografii w domu p. Marianny) &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Krzyż promieniuje miłością Ojca i Syna, i Ducha Świętego.&lt;/b&gt;&lt;/em&gt; Bóg pobłogosławił nawet winę ludzką – „błogosławiona wina” (felix culpa). Nigdy i nikt nie jest przegrany u Boga, żadna siła zbrodni, ani ten co ją popełnił, nie przeważy siły miłości Ukrzyżowanego, a miłość ta zdolna jest nas przemieniać, dawać siłę świętości czyli upodabniać do Boga! Tak było z Maryją przy krzyżu, tak było z mamą sługi Bożego ks. Jerzego tam może być z każdym z nas. Warto i trzeba stać przy Ukrzyżowanym – jak w słońcu po ciężkiej zimie, choćby chwilę… &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Św. Jan zapisał: „A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: &lt;em&gt;Niewiasto, oto syn Twój&lt;/em&gt;. Następnie rzekł do ucznia: &lt;em&gt;Oto Matka twoja&lt;/em&gt;. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19, 25-27).&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;W godzinie cierpienia Jezusa Maryja jest - jak potrafi - najbliżej krzyża. Jest, bo kocha i ufa. Właśnie w tej godzinie otrzymuje nową misję. Bo dla Boga nie ma straconych i bezsensownych chwil. Największa rana może być źródłem nowych łask, charyzmatów, największa strata może być początkiem największego bogactwa ducha, śmierć może stać się i jest nowym początkiem… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Tam gdzie wszystko – po ludzku – kończy się, gdzie ponosimy największe straty – Niewiasta (bo tak nazywa Jezus swoją Matkę) otrzymuje nowe dzieci (do tej pory miała tylko Jedynego Syna i dobrze Go wychowała – teraz otrzymuje wszystkich uczniów Syna!). Wszystko więc się zaczyna – misja wychowywania, doprowadzenia do dojrzałości, aby dzieci Maryi i uczniowie Pana kochały jak On.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;W tych zaledwie dwóch wersetach z Biblii jest zawartych wiele ważnych myśli. Na koniec naszych rozważań pasyjnych chciałbym zwrócić uwagę na dwie sprawy: na słowo „Niewiasta” i postawę umiłowanego ucznia, który „od tej godziny” (od paschy Jezusa) wziął Niewiastę do siebie.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Słowo „Niewiasta” oznacza Matkę Jezusa, ale czy tylko? Zdaje się, że św. Jan przekazuje nam coś więcej właśnie przez to, że nie wypowiada wprost imienia Matki Jezusa – Maryi. Zwróćmy uwagę, że nie jest to jedyne miejsce w Piśmie św. z tym określeniem. W Apokalipsie – najważniejszej księdze pocieszenia, dla nas żyjących pomiędzy zmartwychwstaniem Jezusa a&amp;nbsp; Jego paruzją, czytamy: „Potem wielki znak się ukazał na niebie: Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu. A jest brzemienna. I woła cierpiąc bóle i męki rodzenia. I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów&amp;nbsp;- a na głowach jego siedem diademów. I ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię” (Ap 12,1-6).&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;„Męki i bóle” fizyczne związane z narodzinami Jezusa nie dotyczą Maryi &lt;/b&gt;&lt;/em&gt;(Maryja jest Niepokalana – bez grzechu i jego skutków),&lt;em&gt;&lt;b&gt; &lt;/b&gt;&lt;/em&gt;równoczesne pojawienie się ognistego smoka na niebie i zrzucenie „trzeciej części gwiazd na ziemię” to nie jest sceneria betlejemskiej szopki, ukrytego przecież i ubogiego przyjścia Jezusa na świat. Umiejętność czytania i odczytywania Apokalipsy nie jest łatwa, ale jest nam bardzo potrzebna. Niewiasta apokaliptyczna to ktoś kto jest ponad czasem (księżyc pod stopami), jest obleczona w moc Boga (słońce) – jest niezwyciężona i ma wieniec z gwiazd dwunastu – (symbol 12 pokoleń Izraela, 12 apostołów – całego Ludu Bożego). Ta Niewiasta ma misje – rodzić Jezusa pośród prześladowań i walki. Rodzić, ale gdzie? W historii świata, aż do przyjścia Jezusa Chrystusa i sądu ostatecznego. Poród jest bolesny, trudny albowiem z wielka mocą działają przeciwnicy Niewiasty – sami chcąc być znakiem dla ziemi. Ten „inny znak” to smok, symbol przeciwników „godziny” &lt;span style="text-transform: uppercase;"&gt;j&lt;/span&gt;ezusa, tutaj rozrastający się do organizacji historycznej o korzeniach szatańskich, demonicznych. Dla wielu organizacji i systemów wiara w Boga Jedynego i Kościół katolicki jest – może już jedyną przeszkodą w zaprowadzeniu „nowego porządku”. Ten „inny, nowy porządek” pochodzi od smoka, który niszczy „trzecią część gwiazd”. Jesteśmy świadkami tej walki między dwoma królestwami: Bożym oraz ziemskim, zamkniętym na&amp;nbsp;Boga Jedynego. Królestwo ciemności zmierza do wyeliminowania z historii tego, co Boże, Chrystusowe. Jednak wartości Królestwa Boga istnieją w Kościele i będą istniały do końca świata, to znaczy do paruzji (choćby w małej, ale wiernej wspólnocie Pana). Chrystus jest w obecny w Kościele, żywy, zmartwychwstały. Tak więc „ciężarna” Niewiasta to po prostu Kościół, który głosi Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego – nadzieję dla świata. Kościół-Niewiasta jest chroniona przez Boga, ale jest zepchnięta na margines w świecie, prześladowana, narażona na&amp;nbsp;męczeństwo. Skąd siła Kościoła, aby realizować tę postawę, skąd ma być brany wzór? Moc jest zawsze od Ducha Świętego! A wzór najpiękniejszy w Maryi, Matce Jezusa. Taki jest zamysł św. Jana mówiącego o Niewieście przy Ukrzyżowanym i w Apokalipsie. Maryja wskazuje na Kościół, który ma rysy macierzyńskie (U. Vanni).&lt;em&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Jezus pragnie&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;, aby Maryja-Niewiasta &amp;nbsp;przyjęła uczniów Jezusa za swoje dzieci i aby poszczególny uczeń &amp;nbsp;przyjął Maryję-Niewiastę w godzinie krzyża. To testament Jezusa. To ważny krok w życiu ucznia Jezusa! Ks. prof. Józef&amp;nbsp;Kudasiewicz proponuje zamiast słowa „przyjął”, słowo „przygarnąć” (bo nie chodzi o rzecz czy jakąś bierną postawę przyjęcia daru). Przygarnąć oznacza „dać komuś schronienie”, „wziąć do domu”, „pod swoją opiekę”, ale też „przygarnąć do&amp;nbsp;serca”, „przytulić się do kogoś”. Umiłowany uczeń przygarnia Matkę Jezusa w swoje najcenniejsze dobra duchowe, staje się Jej synem na płaszczyźnie wiary, ale również przyjęty przez Kościół, &amp;nbsp;sam uczeń, przygarnia również Kościół – staje się za niego odpowiedzialny. Wchodzi tym samym w „rodzinę Boga”, otwiera się w wierze na&amp;nbsp;dary duchowe, również na Maryję i Niewiastę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Poszczególne decyzje chrześcijanina powinny być czytelnym znakiem przynależności do Chrystusa w Jego Kościele. Apokalipsa uświadamia wierzącemu, że jest to aktualne nie tylko w czasach prześladowań, ale również wtedy, gdy tych prześladowań jawnych nie ma, kiedy wiele gwiazd jest zmiatanych przez smoka na ziemię – symbol również upadku wielu, którzy powinni jaśnieć a leżą w błocie…&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jak artysta (np. rzeźbiarz) może mówić, ze tworzy sztukę chrześcijańską skoro wzbudza ona wiele kontrowersji, jest nie tylko niejednoznaczna, ale mając służyć modlitwie, kontemplacji, rozbija człowieka i zniechęca do modlitwy. Z jakiego natchnienia są takie dzieła? Czy można służyć Niewieście-Kościołowi i apokaliptycznemu smokowi? Taki człowiek się nie ostoi – zginie ten który dwom panom służy. A może tylko jednemu służy – smokowi? Upadłe gwiazdy… kto Was wydobędzie z błota ziemi? &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;i&gt;Skąd mieć siłę,&lt;/i&gt;&lt;/strong&gt; aby wewnątrz nas były jednoznaczne myśli, liczne, precyzyjne i oczyszczone natchnienia Ducha Świętego? Skąd mieć silę do przebaczenia i precyzyjnego ratowania upadłych? Trzeba mieć w sobie siłę Ducha Bożego, który przychodzi przez modlitwę. Jedną z możliwości dostępnych dla nas jest rodzaj modlitwy nieustannej, którą jest różaniec. Jan Paweł II zostawił nam piękny i głęboki tekst na temat tej modlitwy &lt;em&gt;Rosarium Virginis Mariae&lt;/em&gt;. Tytuł po łacinie, ale oczywiście tekst po polsku. Czytamy w rozdziale „Upodobnić się do Chrystusa z Maryją”: „Mocno doświadczyłem tej prawdy w moim życiu i uczyniłem z niej podstawę mojej dewizy biskupiej: &lt;em&gt;Totus Tuus&lt;/em&gt;… Nigdzie drogi Chrystusa i Maryi nie jawią się tak ściśle złączone jak w różańcu” (p.15). &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Św. Ludwik G. de Montfort od którego pochodzą słowa zawierzenia się Maryi (&lt;em&gt;Totus Tuus&lt;/em&gt;), mówi o chrześcijanach uformowanych w szkole Matki Jezusa: „Oni jak ogień gorejący rozpalać będą wszędzie żar miłości Bożej. (…) Dobrze oczyszczeni ogniem wielkich utrapień, a ściśle zjednoczeni z Bogiem nosić będą złoto miłości w sercu, kadzidło modlitwy w duchu i mirrę umartwienia w ciele. Dla biednych i małych będą oni wszędzie dobra wonią Chrystusową; dla wielkich zaś tego świata , dla bogaczy i pysznych będą wonią śmierci. Będą nauczali jak iść wąską droga do Boga, w świetle czystej prawdy tj. Ewangelii, a nie według zasad świata… będą mieli w ustach obosieczny miecz słowa Bożego; na ramionach nieść będą zakrwawiony proporzec krzyża, w prawej ręce krucyfiks, różaniec w lewej… owi wielcy, których ukształtuje Maryja i wyposaży na rozkaż Najwyższego, by Królestwo jego rozpowszechniali nad krainą bezbożnych” (Św. Ludwik G. de Montfort, z Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny). &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Czyż nie jest to opis życia, czynów i owocnej posługi Jana Pawła II Wielkiego? (A. Socci)&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Za tydzień Wielki Pitek, nie będzie Mszy świętej, ani uroczystości &amp;nbsp;związanych z piąta rocznicą odejścia do domu Ojca Jana Pawła II. On nam dał i daje wiele prezentów…&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;strong&gt;&lt;i&gt;Wezmę do ręki różaniec,&lt;/i&gt;&lt;/strong&gt; aby stać z Maryją w trudnej godzinie dla Kościoła i w trudnej godzinie mojego życia wraz Marią Magdaleną, mamą ks. Jerzego, z Janem Pawłem II. Chcę być użyteczny w walce, która trwa pomiędzy Niewiastą a smokiem. Maryja wyprosi Światło z krzyża i będę wiedział, co uczynić, przede wszystkim dla Królestwa Bożego, bo wszystko inne będzie mi dodane! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-5992420727040582645?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/5992420727040582645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=5992420727040582645' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/5992420727040582645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/5992420727040582645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2011/02/o-cierpieniu-pana-66.html' title='O cierpieniu Pana 6/6'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-1108535922334818239</id><published>2011-02-16T02:02:00.000-08:00</published><updated>2011-02-16T02:02:51.238-08:00</updated><title type='text'>O cierpieniu Pana 5/6</title><content type='html'>&lt;b&gt;V. Delirium wszechmocy czyli ukrzyżowanie Jezusa&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" LatentStyleCount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;„Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami, mówiąc: «Ej, Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, zejdź z krzyża&lt;em&gt; &lt;/em&gt;i wybaw samego siebie!» Podobnie arcykapłani wraz z uczonymi w Piśmie drwili między sobą… . (Mk 15, 29-30). &lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;Tej rzeczy lękajmy się zawsze i dzisiaj też, aby nie „przechodzić obok” krzyża i drwić… żeby nie bać się zanieczyszczenia jak opisani przechodnie w Ewangelii. Wtedy św. Marek, mówiłby o nas i weszlibyśmy w niebezpieczeństwie nie tylko nieczystości rytualnej, ale utraty zbawienia… Taka postawa to „delirium wszechmocy”!&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="tytul" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tytul" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Delirium wszechmocy człowieka…&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tytul" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;Wyrażenie „delirium wszechmocy” pochodzi od Antonio Socci („Tajemnice Jana Pawła II, Kraków 2008, s. 245). Przypomnijmy: „delirium” – stan zaburzenia świadomości połączony z bredzeniem, halucynacjami i podnieceniem ruchowym. Wywołany np. wysoką gorączką lub alkoholem. A. Socci pisze prosto i szczerze: „Wszędzie słychać krzyk tych, którzy nie chcą, by Bóg, Ojciec miłosierny i wszechmocny &lt;em&gt;plątał się pod nogami&lt;/em&gt; czynią to w imię laickości, samostanowienia, tak zwanej nowoczesności. Wyrzuca się Go z rodzin, ze szkół, z kultury, pracy, mediów, polityki, nawet z historii Europy i, przede wszystkim z życia narodów i jednostek, aby potem w obliczu tragedii, pytać ze złością &lt;em&gt;gdzie jest Bóg&lt;/em&gt; z miną kogoś, kto chce Go postawić w stan oskarżenia i wytoczyć Mu proces (co zrobiono już dwa tysiące lat temu: wytoczono proces, torturowano, skazano i uśmiercono). &lt;/div&gt;&lt;div class="tytul" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tytul" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;Tak, trawi nas delirium wszechmocy, mamy głupie, niszczące w nas pragnienie postawienia się w miejscu Boga… i&amp;nbsp; robimy to!&lt;/div&gt;&lt;div class="tytul" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;Jezus był świadomy odrzucenia Go. Ale miłosierdzie Boże jest większe niż ludzka głupota. Mówiąc o odrzuceniu jednocześnie Jezus mówi, że będzie to czas łaski dla człowieka. Trzykrotnie mówi o tym uczniom: „zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy musi wiele cierpieć, że &lt;em&gt;&lt;b&gt;będzie odrzucony&lt;/b&gt;&lt;/em&gt; przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że &lt;em&gt;&lt;b&gt;będzie zabity&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;, ale po trzech dniach &lt;em&gt;&lt;b&gt;zmartwychwstanie&lt;/b&gt;&lt;/em&gt; (Mk 8,&lt;a href="" name="____"&gt;&lt;/a&gt;31; 9,31-32; 10,32-34). Z perspektywy Jezusa Chrystusa nie wolno nam odłączyć zapowiedzi odrzucenia od zapowiedzi zmartwychwstania. &lt;em&gt;&lt;b&gt;Odrzucenie to droga Jezusa – przejście, pascha ku życiu.&lt;/b&gt;&lt;/em&gt; Z delirium wszechmocy Bóg może i chce nas wyprowadzić. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="tytul" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="tytul" style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;Elie Wiesel (myśliciel i pisarz żydowski, jako 15 latek został z rodziną wywieziony w 1944 r. do Birkenau. Po selekcji na rampie i kwarantannie trafił do Auschwitz, potem do jednej z jego filii - Monowitz. W 1945 r. został ewakuowany do Buchenwaldu, gdzie doczekał końca wojny). W jednej z książek opowiada o wstrząsającej publicznej egzekucji, której był świadkiem w obozie koncentracyjnym. Trzech więźniów zostało dla postrachu skazanych na śmierć przez powieszenie. Wśród nich był młodziutki chłopiec, bardzo przez wszystkich lubiany. Był lekki i przez pół godziny nie mógł skonać. Ktoś w otoczonym przez uzbrojonych SS–manów, milczącym tłumie zapytał głośno: „Gdzie jest Bóg?”. Wiesel pomyślał: „Tam, wisi na szubienicy”.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;„Ej, Ty – zejdź z krzyża…&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;przechodzili obok, przeklinali Go, potrząsali głowami” (Mk 15,29).&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;Dlaczego Jezus nie zszedł z krzyża? Ponieważ kochał tego chłopca i kocha miliardy innych swoich dzieci. Kocha ciebie i mnie, kocha wszystkich, ofiary i zbrodniarzy wszystkich czasów. Każdy ma swoją „ciemna dolinę”, którą musi przejść jako skrzywdzony i grzesznik. Ponosimy na sobie skutki delirium naszej wszechmocności… Ponoszę je słabi wobec mocnych i sami wobec siebie. Ten chłopiec pół godziny konał, ale nie był sam, bo w tej „ciemnej dolinie” konania, był z nim Jezus Chrystus! Jezus konał z chłopcem, Chrystus poznał „dolinę śmierci” chłopca, przeszedł nią z odwagą, w ogromnym bólu i zaufaniu do Ojca. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;Św. Marek mówi, ze kiedy ukrzyżowano Jezusa „była godzina trzecia” (Mk 15, 25) czyli godzina dziewiąta przed południem, później były godziny drwin, a potem od południa - trzy godziny ciemności. „A gdy nadeszła godzina szósta, mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. O godzinie dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: «Eloi, Eloi, lema sabachthani», to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Mk 15,33-34)&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;Krzyk w ciemnościach konania nie jest krzykiem rozpaczy, choć jest krzykiem donośnym, pełnym nieopisanego bólu. Jezus nie wyrzekł się Boga nawet w tym momencie, kiedy wszystkie światła zgasły, wokół były drwiny a na ziemi ciemność… Jezus wołał: &lt;strong&gt;„Boże mój…”&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Dlaczego Jezus nie zszedł z krzyża i trwał w ciemnościach? Bo ja jestem w ciemnościach&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;! Gdyby Jezus zszedł z krzyża uratowałby siebie, ale nie mnie. Przeszedł całą drogę ciemności, aby być w niej ze mną, dla mnie, dla mojego zbawienia. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;W Psalmie 23, czwartym wersecie modlimy się: „Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Twój kij i Twoja laska są tym, co mnie pociesza”.&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Cóż to jest ta ciemna dolina?&lt;/b&gt;&lt;/em&gt; Zdaje się, że chodzi &lt;strong&gt;Gehennę&lt;/strong&gt; (herbr. &lt;em&gt;Gehinnôm&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Dolina Hinnom&lt;/em&gt;) – głęboką doliną lub wąwóz , która w czasach starożytnych wyznaczała granice miasta Jeruzalem. Miejsce to było przeznaczone na odpadki pochodzące z miasta (wysypisko śmieci). Dokonywano w niej pierwotnie kremacji zwłok przestępców oraz tych, którym odmówiono z różnych względów normalnego pogrzebu. W tym celu w &lt;em&gt;Dolinie Hinnom&lt;/em&gt; utrzymywano stale palące się ognie - ogniska, na jej środku znajdowało się wzniesienie, na którym (między innymi) król Achaz złożył niegdyś bogu Molochowi w ofierze własnego syna. Od tego momentu &lt;em&gt;Dolina Hinnom&lt;/em&gt; jest symbolem bałwochwalstywa, kultu fałszywego boga, hańby, niegodziwości oraz najniższego poziomu piekła, z którego nie ma powrotu i do którego trafiają potępieni na wieczną mękę. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Gdzie jest ta Gehenna?&lt;/b&gt;&lt;/em&gt; Czy chodzi jedynie o fizyczne miejsce lub takie chwile w naszym życiu, które są bardzo trudne, bolesne, krzywdzące? Czy chodzi tylko o nagłe&amp;nbsp; zagrożenia życia, które przeżywaliśmy czy będziemy przeżywać? Myślę, że nie tylko. Nie szukajmy „doliny ciemnej” za daleko i u innych… &lt;em&gt;&lt;b&gt;Gehenna &amp;nbsp;jest w nas&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;. Św. Paweł mówi: &lt;span class="versetext"&gt;„Zapłatą za grzech jest śmierć” (Rz 6,23)&lt;/span&gt;. Moje wnętrze staje się Doliną Hinnomu, kiedy wybieram grzech i trzymam go w sobie. Nikt z nas nie popełnia jednego grzechu, z „jednego przykazania”. Przed każdym stoi możliwość popełnienia wszystkich! Jeśli jakiegoś nie popełniliśmy to wielkie Boże miłosierdzie… Powiem jednak mocniej – ponieważ grzeszyć możemy nie tylko czynem, ale i myślą, mową i zaniedbaniem! Wszyscy popełniliśmy wszystkie grzechy. W różnej mierze, materii, natężeniu, ale wszystkie. Wszyscy w sobie mamy śmietnik, ołtarze obcych bogów, wiele przestępstw… Kiedy otwieram sumienie, robie z sobą „obrachunek”, uznaje zło i proszę Boga o wybaczenie to wybieram się w drogę przez „ciemna dolinę”. Jest sens przechodzić przez nią, ale trzeba wiedzieć – jaki to sens!&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Sensowne jest&lt;/b&gt;&lt;/em&gt; najpierw zastosowanie słów Psalmu 23 do Jezusa. To On pierwszy przeszedł przez „dolinę ciemną” - przez śmierć na krzyżu. To była pascha – przejście – ku życiu. Tym przejściem „odsłonił”, wydobył na światło prawdę o nas, o mnie. Same rany, ponad 4 tys. ran miał Jezus na ciele (św. Brygida, Księga Objawień). Można powiedzieć, ze Jezus doskonale się wyspowiadał za nas przed Ojcem (ta intuicja pochodzi od Adrienne von &lt;em&gt;&lt;span style="font-style: normal;"&gt;Speyer&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&amp;nbsp; z książki &lt;em&gt;Spowie&lt;/em&gt;dź&lt;em&gt;,&lt;/em&gt; Poznań 1993) niemieckiej mistyczki. Jezus każdą raną pokazał i pokazuje, a nic nie ukrywa jacy jesteśmy. Jezus poprosi Ojca o wybaczenie… Ukrzyżowany i sposób Jego umierania pokazuje ile w nas zła. On jest czystą miłością. Zjednoczony z Ojcem w naszym piekle, biorąc na siebie jego skutki – dokonał ekspiacji – wynagrodzenia, przebłagania, stał się przewodnikiem w wyjściu z tej „doliny ciemności”. &lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;Jezusowy „kij i laska pasterska” czyli krzyż są mi pociechą ilekroć robie rachunek sumienia, spowiadam się i żyje w pokucie, bo On jest ze mną i prowadzi mnie – przez uznanie, nazwanie, wypowiedzenie i palenie moich śmieci z dolinny ciemnej!&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Za 100 lat gdzie będziesz? &lt;/b&gt;&lt;/em&gt;W niebie, w piekle czy w czyśćcu? A może Ci jest to obojętne? Być może myślisz dziś tak: ja wierzę, mówię modlitwy spowiadam się od czasu do czasu, jakoś to będzie, pomyślę o tym w przyszłości. A ja Ci powiadam: nie wystarczy sama wiara bez czynów – mówi św. Jakub! Nie wystarczy sama modlitwa! Pobożne zachowania od czasu do czasu! Nasze życie wiary, modlitwy ma być podtrzymywane przez pokutę. Całe nasze życie ma być w procesie zmiany, zawsze, cały czas! Nawrócenie albo jest trwałe albo niema go wcale! Wiele czynów, które ciągle „kochamy” dla Boga jest obrzydliwych. Mamy to odrzucić i pokutować za nie. Św. Franciszek patron tego miejsca mówi: I gdziekolwiek, kiedykolwiek i&amp;nbsp;w&amp;nbsp;jakikolwiek sposób umiera człowiek w śmiertelnym grzechu bez pokuty i&amp;nbsp;zadośćuczynienia, jeśli może zadośćuczynić, a nie zadośćczyni, szatan porywa jego duszę z&amp;nbsp;jego ciała z takim uciskiem i męką, o jakich nikt wiedzieć nie może, o ile tego nie doznaje.&lt;sup&gt; &lt;/sup&gt;&lt;a href="" name="LW_2_16"&gt;&lt;/a&gt;I wszystkie bogactwa i władza, i wiedza, i mądrość (por. 2Krn 1, 12), o których sądzili, że mają, zostały im odjęte (por. Łk 8, 18; Mk 4, 25).&lt;sup&gt; &lt;/sup&gt;&lt;a href="" name="LW_2_17"&gt;&lt;/a&gt;I pozostały dla krewnych i przyjaciół, a&amp;nbsp;oni zabrali i podzielili jego majątek, a potem powiedzieli: “Niech będzie przeklęta jego dusza, bo mógł więcej nam dać i zgromadzić niż zgromadził”.&lt;sup&gt; &lt;/sup&gt;&lt;a href="" name="LW_2_18"&gt;&lt;/a&gt;Ciało jedzą robaki i tak zgubili ciało i duszę w tym krótkim życiu i pójdą do piekła, gdzie będą cierpieć męki bez końca (Św. Franciszek, List do wiernych).&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;Bruce Marschall: „Kościół jest bardzo stary i bardzo mądry, głosił Ewangelię w lodach i w ogniu, w spiekocie i w śniegu. Nie dziwi się widząc w świecie grzech i pomieszanie.. i wie, że istnieje rzecz gorsza od śmierci miliona młodych ludzi na polu bitwy, a jest nią śmierć jednego staruszka we własnym łóżku, w stanie końcowej zatwardziałości” (za A. Socci, s. 251) &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;A jak nazwać publiczne obnażanie się&amp;nbsp; przed kamerami i chlubienie się grzechami? To nie są wyznania, które prowadzą do skruchy i maja posłużyć rozgrzeszeniu, ale po to, by inni zaakceptowali złe zachowanie. Wyzwala to reakcję solidarności w złym, począwszy od prowadzącego poprzez „ekspertów” na kanapie do oglądających program. Tymczasem grzech jest wstydem! Czyżbyśmy chcieli&amp;nbsp; oswoić Gehennę? Czyżbyśmy chcieli zamieszkać w ciemnej dolinie grzechu na trwałe. Ale tam się nie da zamieszkać. W piekle nie da się mieszkać! Przez tę dolinę można i trzeba przejść i to z Jezusem Chrystusem i wstydem ku radości zmartwychwstania! Przejść, aby poprzez skruchę On sam spalił zło i poprowadził na zielone pastwiska do stołu Jego Słowa i Ciała.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;Jeśli teraz z Jezusem Chrystusem nie będziemy wchodzić do swojej Gehenny i nie będziemy pozwalać Jezusowi oczyścić się, jeśli nie znienawidzimy grzechu i nie będziemy&amp;nbsp; pokutować za swoje grzechy – wpadniemy do Gehenny – najdłużej za 100 lat i to na zawsze!&lt;a href="" name="030_"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Panie Jezu, &amp;nbsp;jak setnik wyznaję,&lt;/b&gt;&lt;/em&gt; bo wierzę, że jesteś Synem Bożym, że przez Ciebie ukrzyżowanego zostałem uwolniony od skutków Gehenny. TY wziąłeś ją na siebie. Uwolnij mnie od delirium wszechmocy, pragnę coraz bardziej trzeźwo patrzeć w swoje sumienie, razem z Toba przechodzić przez moją „ciemną dolinę”, bo pragnę by Twoje światło mnie uzdrawiało, abym oderwał się od każdego złego czynu, abym trwając w pokucie stawał się Twoim mieszkaniem. Proszę Cię o to w tym dziesiątku różańca: ukrzyżowanie i śmierć na krzyżu.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-1108535922334818239?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/1108535922334818239/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=1108535922334818239' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/1108535922334818239'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/1108535922334818239'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2011/02/o-cierpieniu-pana-56.html' title='O cierpieniu Pana 5/6'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-3099573384679979881</id><published>2011-02-16T01:59:00.000-08:00</published><updated>2011-02-16T01:59:16.936-08:00</updated><title type='text'>O cierpieniu Pana 4/6</title><content type='html'>&lt;b&gt;IV. Pójdź za Mną czyli Jezusa i moja droga krzyżowa&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" LatentStyleCount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if !mso]&gt;&lt;img src="http://img2.blogblog.com/img/video_object.png" style="background-color: #b2b2b2; " class="BLOGGER-object-element tr_noresize tr_placeholder" id="ieooui" data-original-id="ieooui" /&gt; &lt;style&gt;st1\:*{behavior:url(#ieooui) }&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;div class="MsoNormal"&gt;„W wyniku badań nad starożytnymi źródłami dotyczącymi krzyża i ukrzyżowania&amp;nbsp; można wyciągnąć wniosek, że była to najokrutniejsza&amp;nbsp; forma egzekucji w starożytnym świecie. Nawet unikano rozmów na ten temat” (H. Sławiński, Przepowiadanie Chrystusowego krzyża, Warszawa, 1997 r., s. 55). Ks. Henryk Sławiński w swojej pracy zbadał wiele tekstów autorów starożytnych i pozabiblijnych, które o tym świadczą.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt; &lt;br /&gt;Najdłuższy opis ostatniej drogi Jezusa przed śmiercią - od siedziby Piłata na szczyt Golgoty – mamy u św. Łukasza (Łk 23, 26-32; por. Mt 27, 31-34; Mk 15, 21-22). Trzeci ewangelista użył do tego opisu ok. 100 słów. „Najkrótszą” drogę krzyżową ma św. Jan, który zawarł opis tej drogi Jezusa w jednym zdaniu czyli kilku słowach; to zaledwie jeden werset w Ewangelii Janowej (J 19,17).&amp;nbsp; Wybierzemy do medytacji tekst najdłuższy, to znaczy św. Łukasza:&lt;br /&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;„Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim. Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: «Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: "Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły". Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?» Przyprowadzono też dwóch innych - złoczyńców, aby ich z Nim stracić”. (Łk 23,&amp;nbsp;26-32) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewangeliści nie koncentrują się na przebiegu i szczegółach drogi krzyżowej. Niewiele mówią o cierpieniach Jezusa tych ostatnich kroków. Dziś trudno ustalić dokładny przebieg drogi krzyżowej i jej długość. Było to ok. 600 metrów. Skazaniec niósł albo cały albo cześć krzyża – belkę poprzeczną.&amp;nbsp; Belka ta mogła mieć ok. 2,5 m długości, musiała być odpowiednio gruba, aby unieść ciało dorosłego mężczyzny. Waga takiej belki mogła wynosić od 30 do 40 kg, a nawet 50 kg - w zależności od tego czy drewno było suche, czy surowe. Dla człowieka wyczerpanego przesłuchaniem, nieprzespanymi nocami, biczowaniem, nieść taki ciężar przez ponad 600 m było bardzo poważnym wysiłkiem. Dla zdrowego byłby to problem. Do tego trzeba wziąć pod uwagę jeszcze upadki Jezusa. Dodatkowym utrudnieniem były wąskie uliczki, które sprawiały, że belka zaczepiała się co chwilę o przeszkody i trzeba było iść bokiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie do opisania są cierpienie nie tylko człowieka, ale Syna Bożego. W tym morzu cierpienia warto odkryć na co zwraca uwagę Św. Łukasz opisując drogę krzyżową:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatrzymali … Szymona z Cyreny… włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.&lt;br /&gt;Wyczerpanemu fizycznie Jezusowi była potrzebna pomoc. Spokojna droga „z pola” Szymona została skrzyżowana z drogą Jezusa. Nagle, przez „przypadek”, „wypadek”, znalazł się na trasie tej samej jak Jezus. Otrzymał krzyż. Nie ma nic w tekście o sprzeciwie Szymona. „Nałożyć” można zarówno ciężar jak i zaszczyt! (M. Czajkowski). Kiedy Jezus opowiada o dobrym Pasterzu, który odnalazł zagubioną owieczkę, mówi że pasterz włożył ją sobie z radością na ramiona, aby przynieść do stada (Łk 15,5). Owieczka ta jest ciężarem czy skarbem, który się niesie? I jednym i drugim równocześnie! W San Giovani Rotondo, gdzie przeżywał swoje kapłaństwo i życie zakonne św. o. Pio, obok klasztoru jest droga krzyżowa. Zamiast Szymona na drodze krzyżowej jest postać św. O. Pio. Radość i ból wielu lat zjednoczenia ze Zbawicielem… który przez Jego posługę uratował i ratuje nadal wiele zagubionych owieczek…&lt;br /&gt;Szymon z Cyreny został przedstawiony jako typ ucznia - męczennika, który otrzymawszy krzyż – przyjmuje go i idzie za Jezusem. Pierwszym jednak zawsze jest na tej drodze Jezus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;Pierwsze zdanie o drodze krzyżowej u św. Łukasza przywołuje inne zdanie z tej samej Ewangelii, kiedy Jezus „mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9,23). Jak to się ma do akceptacji siebie, miłości siebie, do naszych dobrych pragnień? Mamy zanegować siebie? Trzeba te słowa dobrze zrozumieć, bo one były też ważne w całym życiu Jezusa (od Betlejem, poprzez trud, niewygody życia, aż do ostatniej drogi na Kalwarię)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Zaparcie się siebie” to wysiłek skierowany przeciwko „ja”, które przeszkadza mi w drodze za Panem i w świadczeniu o Jezusie oraz Ewangelii. Mam świadczyć w świecie, który jest chory, zatruty złem i nie ma innej drogi wyjścia ku życiu jak „wyrzeczenie się”, „zaparcie”, pokuta, naśladowanie Jezusa. Czy Jezus nie „wyrzekał się” ratując świat i każdego człowieka? „Nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi” (Flp 2, 6-7). A w Getsemani? Wola Ojca ważniejsza od osobistego lęku przed cierpieniem i śmiercią! Jezus wystąpił w tej walce w myślach przeciwko swojemu planowi! „Zaparcie się siebie” nie jest nienawiścią do siebie, czy jakąś samo destrukcją. „Przedmiot samo wyrzeczenia nie jest jednak definiowany i nie może być uchwycony poza konkretną sytuacją. To czego mam się wyrzec, da się określić jedynie w istniejących, konkretnych okolicznościach. Następuje to... przez rozeznanie tego, co we mnie, w moim „tu i teraz” stoi na przeszkodzie w świadczeniu o Chrystusie i Ewangelii” (Wilkie Au,&amp;nbsp; Droga serca, &amp;nbsp;Kraków 1998 s. 53).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy szukasz najdogodniejszej pozycji na modlitwie i zaraz śpisz – to klęknij…&lt;br /&gt;Kiedy masz niechęć do współmałżonka i na języku już masz przekleństwo – zamilknij, pomódl się…&lt;br /&gt;Kiedy teraz uciekają Ci myśli i budzą wątpliwości – powróć do modlitwy, słuchania, zdecyduj i wybierz Jezusa…&lt;br /&gt;Każda sytuacja może być przeżyta z Jezusem i dla Niego…&lt;br /&gt;Pomyśl, co teraz, podczas słuchania (czytania) tych słów lub w tym okresie życia przeszkadza Ci w byciu blisko Jezusa i zaświadczeniu o Nim, pomyśl… podejmij decyzję…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby „naturalnie” szukamy swojego potwierdzenia, wielkości, szukamy wygody i przywilejów… Skoncentrowanie się jednak tylko na sobie, szukanie siebie prowadzi do samotności, ostatecznie - piekielnej samotności (Narcyz umiera przy źródle, nie mogąc oderwać wzroku od siebie.) Człowiek realizuje się wtedy, kiedy odkrywa i doświadcza, że jest kochany przez Boga i w wolności wchodzi na drogę rozdawania siebie i służenia w ubóstwie (S. Fausti). Droga krzyżowa to nie jest samotna droga szaleńca, ale drogą „za” i „z” Panem. Jest to droga w samozaparciu przez śmierć do życia. Tak ocalani jesteśmy na wieki. Inaczej nie wyjdziemy zwycięsko z tego świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie znamy stanu duchowego w jakim Szymon przeżywał niesienie krzyża Jezusa, Biblia jednak podpowiada nam, że od niesienia krzyża Jezusa przeszedł do niesienia swojego krzyża za Jezusem. Jego synowie Aleksander i Rufus (Mk 15,21) znani byli w rzymskiej wspólnocie chrześcijan (Rz 16,13). Szymon został chrześcijaninem po tej drodze krzyżowej i dobrze wychował synów swoich. Wyprawił ich w życie z nauką krzyża.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim…&lt;br /&gt;Nie tylko Szymon, ale „mnóstwo ludzi” szło „za Nim”, za Jezusem. Te osoby, wiele osób ukazane są w opozycji do Wysokiej Rady, do tych którzy drwią czy tylko przypatrują się Jezusowi. Oni wszyscy idą.... &amp;nbsp;drogą, którą proponuje Pan, drogą którą On sam jest! To wielki tłum, czy ja jestem w nim? Jakie motywy kierują mną w szukaniu bliskości Jezusa?&lt;br /&gt;Kobiety współczuły Jezusowi – to na pierwszy rzut oka dobre zachowanie. Ale Jezus napomina te kobiety, czy tylko te kobiety? Wszystkich nas napomina. W chrześcijaństwie nie chodzi o współczucie Jezusowi, nie chodzi o emocje i pobożne westchnienia. Wspólnota nie może być miejscem karmienia chorych emocji. Kontakt z Chrystusem, Jego Słowem, Kościołem ostatecznie ma prowadzić do głębszego nawrócenia, opłakiwania własnych grzechów i wstawiennictwa za innych, za bliskich, za świat pogrążonych w grzechu. Jezus – prorok – ukazany jest wobec „córek jerozolimskich” jako cierpiący nie tylko i nie „po pierwsze” z powodu bólu fizycznego, ale&amp;nbsp; powodu przyszłości Jerozolimy, ale i Kościoła i świata… Jeruzalem, które odrzuca Mesjasza, spotka nieszczęście. Błogosławieństwa przemienią się wtedy w przekleństwa. Macierzyństwo, które było wyrazem wielkiej przychylności Boga stanie się ciężarem nie do uniesienia. Przyjdzie czas, że lepiej byłoby dla kobiet mieć&amp;nbsp; niepłodne łona, nie rodzić, nie karmić. Straszne słowa! Tak będzie w obliczu sądu, który nadchodzi, ponieważ ziemia nie przyjmuje Zbawiciela i kolejne pokolenia doświadczają od siebie przemocy, wojen i nieszczęść. Tak było w roku 70 po Chrystusie tak było w wieku XX a jak będzie w tym wieku? Proroctwo Jezusa z drogi krzyżowej jest aktualne. Jezus jest zielonym drzewem, żywym, a co z Nim zrobiliśmy na tym świecie? Jeśli z zielonym drzewem to czynimy to co czeka nas - od nas samych, kiedy wyrzucając Jezusa, nie wchodząc w pokutę stajemy się suchymi krzakami na pustyni (por. Ps 1). Spalimy się i zginiemy szybko w pożodze nienawiści. Co wtedy zostanie nam? Wołać, krzyczeć, coś bardzo nielogicznego, rozpaczliwego… „Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas!”. Słowa Jezusa do kobiet w drodze na Golgotę to ostatnie wezwanie do nawrócenia i pokuty, również dla tych, którzy już za Nim idą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prowadzono też &amp;nbsp;dwóch innych złoczyńców…&lt;br /&gt;Ostatni akcent drogi krzyżowej u św. Łukasza. Jezus przemierza drogę z dwoma złoczyńcami. Całe życie był z nimi… z nami – zło-czyńcami! Nazwany przyjacielem „celników i grzeszników” (Łk 7,34). Nie był Jezus przyjacielem zła, ale tych, których zło ogarnęło, którzy złu ogarnąć sie dali. Jednak On - widział i widzi w człowieku, we mnie - boskie tchnienie, swój obraz, dlatego „zaparł się siebie” i idzie obok mnie jako pierwszy z krzyżem. Nie wstydzi się. Ma nadzieję, że w drodze za Nim nawrócimy się. Czy ta droga zakończy się tak jak dla jednego ze złoczyńców: „Dziś ze Mną będziesz w raju” (Łk 23,43)?.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego biorę do ręki kolejny dziesiątek różańca. Patrzę na drogę krzyża Jezusa. Proszę, bym umiał się zaprzeć i zatrzymamy jak Szymon – przyjął skarb i ciężar w krzyżu, abym wreszcie zapłakał nad sobą i jak łotr zdobył się na akt prawdziwej skruchy. Bo chcę ocalenia.&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-3099573384679979881?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/3099573384679979881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=3099573384679979881' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/3099573384679979881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/3099573384679979881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2011/02/o-cierpieniu-pana-46.html' title='O cierpieniu Pana 4/6'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-1216768368030514493</id><published>2011-02-16T01:54:00.000-08:00</published><updated>2011-02-16T01:54:19.069-08:00</updated><title type='text'>O cierpieniu Pana 3/6</title><content type='html'>&lt;b&gt;III. Cierniami w głowę Jezusa czyli królowanie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" LatentStyleCount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin:0cm; mso-para-margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:10.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-ansi-language:#0400; mso-fareast-language:#0400; mso-bidi-language:#0400;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Trzecia ikona, &lt;/b&gt;&lt;/em&gt;którą chcemy odczytać w medytacjach pasyjnych na podstawie Ewangelii to również bolesna tajemnica różańca: cierniem ukoronowanie Jezusa Chrystusa (por. Mk 15,16-20; Mt 27, 27&lt;a href="" name="031_"&gt;&lt;/a&gt;-31; J 19,2-15). Mówi wiele o tym jaki jest Bóg i jaki jest człowiek. Spośród opisów ewangelicznych wybieramy zapis św. Jana: &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;„Żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: «Witaj, Królu Żydowski!» I policzkowali Go. A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: «Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy». Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: «Oto Człowiek» (…) «Czyż króla waszego mam ukrzyżować?» Odpowiedzieli arcykapłani: «Poza Cezarem nie mamy króla». J 19, 1-5.15).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Początek opisu mówi o „uderzeniu” ostrymi cierniami w głowę Jezusa, bo niemożna mówić, że spokojnie zakłada się ciernistą koronę na głowę… cierpliwość Boga. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Dla władzy&lt;/b&gt;&lt;/em&gt; (Piłata, żołnierzy i wielu ludzi wtedy i dziś), która ma oparcie we pieniądzach i armii to kabaret, „król śmiechu warty”; „słodki Jezusek”… ciapowata persona” – tam mówi Richard Dawkins swojej książce „Bóg urojony”(2007 r.). Kilka lat temu w kampanii reklamującej Harry Pottera pojawiły się słowa Pani Joanne K. Rowling autorki powyższej opowieści: "&lt;span class="cyt"&gt;Książki te pomagają dzieciom zrozumieć, że słaby, idiotyczny Syn Boży jest żywym dowcipem, który będzie skompromitowany, gdy nadejdzie deszcz ognia&lt;/span&gt;". Wypowiedź ta długo nie była dementowana, a autorka nie zażądała wycofania go z publikacji. (w "Aargauer Zeitung" z 19 X 2000 za ks. Waldemarem Kulbatem). &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;To Bóg jest mocny czy słaby?! Jest mocny! I tylko jako Najmocniejszy może pozwolić sobie na taką słabość… &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Dla św. Jana i wierzących&lt;/b&gt;&lt;/em&gt; spojrzenie na ikonę Jezusa-Króla w cierniowej koronie to kontemplacja oblicza Słowa Wcielonego, Boga-Człowieka przez którego „wszystko się stało”. &amp;nbsp;Kpina sług władzy-przemocy jest w Ewangelii św. Jana czystą prawdą. Zdanie&amp;nbsp; Piłata „oto człowiek” można rozumieć jako wyraz współczucia dla zmaltretowanego człowieka, pewnie chciał również ośmieszyć w oczach Żydów Jezusa – pokazać Go jako wcale niegroźnego konkurenta dla niego oraz cesarskiego panowania. W konsekwencji jednak Piłat ośmiesza siebie i władzę, którą reprezentuje; przecież pokazuje poranionego (wcześniej biczowanego do nieprzytomności), niewinnego człowieka z cierniami na głowie, w czerwonym płaszczu legionisty, oplutego. Oto więc, co z człowieka może uczynić władza i chęć panowania. Nie o to chodziło w błogosławieństwie Boga po stworzeniu: rozmnażajcie się… zaludniajcie ziemię… uczyńcie ją sobie poddaną, abyście panowali… (por. Rdz 1,28). Św. Jan bardzo misternie przedstawił dialog Piłata z Jezusem na temat panowania (J 19,2-16), królowania i władzy, a stosując zamierzoną wieloznaczność słów pokazuje Piłata jako władcę, który, choć skazując Jezusa na śmierć to równocześnie intronizuje – wprowadza na tron Jezusa jako Królem i Sędziego całej ludzkości: Piłat &lt;strong&gt;posadził Jezusa&lt;/strong&gt; na swojej trybunie &lt;strong&gt;i ogłosił Go królem&lt;/strong&gt; tak można rozumieć ten werset Ewangelii św. Jana: „Piłat… wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł (czasownik „posadzić” należy rozumieć w znaczeniu przechodnim: I. de la Poterrie, C. K. Martini, F. Gryglewicz) na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata” (J 19,13). Wizja paradoksalna, ironiczna w której realizuje się proroctwo Księgi Daniela: „Patrzałem w nocnych widzeniach: a oto na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy (czyli człowiek, ale nie jakikolwiek, ale ten, który ukrzyżowany – zmartwychwstał, Słowo Wcielone – Jezus) … Powierzono Mu panowanie, chwałę i władzę królewską, a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki. Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem, które nie przeminie, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn 7,13-14). &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Cierń wbity w głowę Syna Bożego&lt;/b&gt;&lt;/em&gt; przywołuje krzew cierniowy jako głównego bohatera bajki Jotama (por. Sdz 9). Czy krzew cierniowy może być królem drzew? Nie może, bo nie wydaje owoców, nie daje cienia a zbliżenie się do niego powoduje rany (królowania nie przyjmują pożyteczne drzewa: oliwka, figowiec, krzew winny). A jednak został królem samozwańczy syn Gedeona - Abimelek, który wymordował 70 braci! W bardzo mądrej i pięknej bajce, którą opowiedział Jotam jest ukazana pycha człowieka i brata, który jako krzew cierniowy - ostateczni tragicznie ginie. Jego głowa, która sięgnęła po władzę - koronę, na wzór innych władców ziemskich, zostaje zmiażdżona kamieniem od żaren, który z murów obronnych miasta Tebes rzuciła kobieta. Było to kolejne miasto, którym chciał władać. Kiedy Żydzi chcieli króla – już jako cały naród – ponownie, a nie podobało się to Samuelowi: Bóg powiedział: „nie ciebie odrzucają, lecz mnie odrzucają jako króla nad sobą” (1 Sm 8,7). Bardzo mocno te słowa Boga brzmią w zestawieniu z tymi, które wypowiedzieli arcykapłani podczas cierniem ukoronowania&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;Jezusa: „Odpowiedzieli arcykapłani: «Poza Cezarem nie mamy króla»” (J 19, 15).&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Człowiek cierń przyjmuje za koronę chwały, ale zraniony taka postawą najbardziej jest sam Bóg. Jeśli człowiek chce być królem jedynym, niepowtarzalnym, oryginalnym i sięga po koronę ze złota, w oczach Boga to korona ciernia, która go zabije… „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, (Mt 20,25-27).&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Czy to nie jest ciąg dalszy budowania wieży Babel? Istotą grzechu budowniczych wieży Babel nie jest grzech ateizmu, ale budowanie dla siebie: „Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba” (Rdz 11,4). Następny werset mówi subtelnie i ironicznie o ludzkich wysiłkach „budowania dla siebie”, „swojej” wielkości: „Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie” (Rdz 11,4). Pan schodzi na ziemię, aby dostrzec to, co w oczach ludzi jest „tak wielkie”. Zszedł na ziemię, a my urządziliśmy Mu koronację. Wielkość dla nas to siła i potęga. Małość (&lt;em&gt;minoritas&lt;/em&gt;, słowo, z którym zżył się jest św. Franciszek) to rezygnacja z wszelkiej manifestacji siły i przebojowości, a oparcie się we wszystkim na miłości Boga, który podnosi z prochu nędzarza). Jezus zszedłszy na ziemię mówi: „To, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych” (Łk 16,15). &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Proces Jezusa trwa. &lt;/b&gt;&lt;/em&gt;Jezus niewinny stoi przede mną, przebrany w szaty mojej głupoty. Wziął te głupotę na siebie, bo chce mnie uratować. Będzie tak cierpliwy aż się opamiętam… „Niech zaś dla was, umiłowani – pisze św. Piotr – nie będzie tajne to jedno, że jeden dzień u Pana jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień&lt;strong&gt;. &lt;/strong&gt;Nie zwleka Pan z wypełnieniem obietnicy - bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka - ale On jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia. (2 P 3,8-9).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Cierpliwy, w koronie cierniowej, czeka, aby Go uczcić, aby Mu zaufać. Nie ma takiej sytuacji, do której Jego królewskie berło, władza nie sięga. Na przekór i wbrew świata – Jezus to Król, który działa, jest zainteresowany każdym, los każdego nie jest Mu obcy. A więc i moje życie może być poddane jego królowaniu, aby było oczyszczane z wizji ziemskiej władzy, panowania, z zamknięcia w sobie, abym mógł odkryć z prostotą dziecka, że jestem kochany i oczekiwany przez Niego., że jestem zaproszony na Jego drogę, która mimo doświadczeń cierni prowadzi do chwały. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;em&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Juan Meléndez trafił do celi śmierci niesłusznie&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;&lt;strong&gt;,&lt;/strong&gt; gdy miał 33 lata! Wyszedł w wieku 51 lat – w styczniu 2002 r. &lt;strong&gt;&lt;span style="font-weight: normal;"&gt;Siedemnaście lat, osiem miesięcy i jeden dzień&lt;/span&gt; &lt;/strong&gt;czekał na wykonanie kary śmierci. Oskarżono go o napad z bronią w ręku i okrutne zabójstwo człowieka. Dlaczego trafił do więzienia i otrzymał karę śmierci? Władza, pieniądze i żołnierze (w tym wypadku policjanci)… Wyznaczono nagrodę za schwytanie sprawcy, a zabity człowiek był rasy białej, Juan zaś Latynosem. Niestety został oskarżony przez policjanta, który w zeznaniach powiedział, że Melendez przyznał się do winy. To było kłamstwo. Po siedemnastu latach odkryto nagranie, w którym winny przyznał się do popełnienia zbrodni. Wówczas zapadła decyzja, by przeprowadzić dokładniejsze śledztwo. Wyszło na jaw, że prokurator dysponował szesnastoma dokumentami potwierdzającymi to zeznanie, znaleziono też dowody rzeczowe… Prawdziwy sprawca został zamordowany przez policjanta już wcześniej – był konfidentem (szpiegiem). Cela, w której przebywał Juan, o wymiarach dwa na trzy metry, była ciemna, wilgotna, przychodziły tam szczury i karaluchy... Za każdym razem, kiedy zaczynałem myśleć o samobójstwie, opowiada Juan, Bóg zsyłał sen, który odbierał jako znak. To było tak, jakby mówił: &lt;strong&gt;„Wiem, że ty tego nie zrobiłeś, ale ja panuję nad czasem. Wyjdziesz stąd, kiedy ja o tym zdecyduję. Musisz mi zaufać”.&lt;/strong&gt; Potrzeba było na to ponad siedemnastu lat!! Nienawidził ludzi, którzy go skrzywdzili i sam nie doceniał swojego życia. Tyle trwała przemiana. Teraz – mówi Juan - myślę jedynie o dobrych rzeczach i chcę spełniać tylko dobre uczynki. Dawniej nie przywiązywałem wagi do mojego życia, nie doceniałem prostych rzeczy. Ale kiedy wyszedłem z więzienia i pytano mnie, co chciałbym zobaczyć, odpowiadałem: chcę zobaczyć księżyc, gwiazdy, chcę chodzić boso po ziemi, przytulić dziecko i pobawić się z nim. Na tym właśnie polegała zmiana. Od nienawiści do innych do przebaczenia im, od pogardzania sobą do akceptacji życia… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomimo tego, że po tylu latach krzywdy wręczono mu 100 dolarów, koszulę i spodnie i nikt go nawet nie przeprosił Juan Meléndez jest człowiekiem szczęśliwym. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To nie jest tylko historia Juana… to historia każdego z nas; w tym sensie, że możemy poddać Jezusowemu panowaniu aktualną naszą sytuację, w której narzekamy, buntujemy się z powodu cierpliwości Boga wobec złych i Jego braku interwencji w życie „dobrych”. Biorę więc do ręki kolejną tajemnicę bolesną w różańcu, aby w sytuacji której jestem – poddać się władzy Króla wszechświata i mojego Króla… cierpliwego, znieważonego, ale kochającego i czekającego na intronizację w moimi sercu, na detronizację mojego „ja”, na odkrycie – razem z Nim – prawdziwej wielkości. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;em&gt;&lt;b&gt;Przesuwanie paciorków różańca to jak delikatne wyciąganie kolejnych cierni z głowy Jezusa…&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-1216768368030514493?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/1216768368030514493/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=1216768368030514493' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/1216768368030514493'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/1216768368030514493'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2011/02/o-cierpieniu-pana-36.html' title='O cierpieniu Pana 3/6'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-5058462428198456811</id><published>2011-02-16T01:47:00.000-08:00</published><updated>2011-02-16T01:50:48.942-08:00</updated><title type='text'>O cierpieniu Pana 2/6</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;II. &lt;/span&gt;&lt;b&gt;Przemoc czyli biczowanie&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Ashley Montagu&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&amp;nbsp;, amerykańsko-brytyjski antropolog i pedagog obliczył, iż w ciągu 5600 lat udokumentowanych dziejów naszego gatunku miało miejsce ponad 14600 wojen. &lt;i&gt;(Territorialism and War, 1976). &lt;/i&gt;Daje na to 3 nowe wojny na jeden rok kalendarzowy.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Po zakończeniu II wojny światowej podczas walk na kresach wschodnich policzono, iż torturowano i zabijano ludzi na 136 różnych wyszukanych i okrutnych sposobów &lt;i&gt;(Aleksander Korman, Na Rubieży Nr 35/1999) &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wyniki badań naukowców z Iowa State University wskazują, iż osoby grające w gry z elementami przemocy stają się mniej wrażliwe na przemoc w realnym życiu. Eksperyment wykazał, iż nawet 20 minutowa gra wpływa na zachowanie badanych. W jednej z tych gier &lt;i&gt;Carmageddonie&lt;/i&gt; gracz, rywalizując z innymi, mając limitowaną ilość czasu, aby dojechać do mety i zdobyć dodatkowy czas – zdobywa go przejeżdżając – zabijając przechodniów. Jest nagradzany (zbiera bonusy) za okrucieństwo i przemoc. Ironia twórców powyższej gry (świadoma czy nieświadoma?)… Har-Magedon jest apokaliptycznym miejscem ostatecznej bitwy, w której zwyciężą zastępy Boże, czyli dobro (por. Ap 16,16-19). Samochód („car”) jest miejscem, w którym odbywa się walka i zło (gracz) ma być zwycięzcą? &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Jesteśmy ciągle informowani o przemocy w rodzinie, szkole, na ulicy… Jest też przemoc ukryta i coraz jej więcej. Półki książek zapełniają się świadectwami ludzi skrzywdzonych, pokaleczonych. Jest bardzo bolesna sprawą patrzeć, na płaczącą matkę czy rodziców dziecka, które zostało brutalnie zabite przez rówieśników czy dziecko, które było katowane i molestowane przez rodzica, a jeszcze boleśniejszą sprawą jest słyszeć słowa z ust skrzywdzonej osoby: „nigdy tego nie wybaczę”.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Zdaje się, że nikt z nas nie jest wolny od przemocy. Doświadczamy jej, ale też stosujemy. Manipulacja słowami, surowy wyraz twarzy, gesty, które mają ukarać rozmówcę to też swoista kara i biczowanie. &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=8289936043787013846&amp;amp;postID=5058462428198456811" name="026_"&gt;&lt;/a&gt;Medytacje pasyjne wyznaczają nam wydarzenia, które rozważamy w Ewangelii i części bolesnej różańca. Po bitwie w myślach czyli modlitwie w Getsemani, ewangeliści mówią o uwięzieniu Jezusa i przemocy, której doświadczył. Było to już wieczorem po aresztowaniu oraz po decyzji Piłata – następnego dnia w piątek – &amp;nbsp;kiedy to rzymski prefekt Judei wydał nakaz kary biczowania.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Zwróćmy najpierw uwagę na to, co działo się po aresztowaniu: &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=8289936043787013846&amp;amp;postID=5058462428198456811" name="067_"&gt;&lt;/a&gt;„I niektórzy &lt;i&gt;&lt;b&gt;zaczęli pluć&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; na Niego; &lt;i&gt;&lt;b&gt;zakrywali Mu twarz&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;&lt;b&gt;policzkowali Go&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; i mówili: &lt;i&gt;&lt;b&gt;«Prorokuj!»&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; Także słudzy &lt;i&gt;&lt;b&gt;bili Go pięściami&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; po twarzy”&lt;b&gt;&lt;span style="color: blue; font-family: Arial;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;(Mk 14, 65).&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Podobnie o aresztowanym Jezusie mówi Św. Mateusz i Św. Łukasz (Mt 26, 67&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=8289936043787013846&amp;amp;postID=5058462428198456811" name="068_"&gt;&lt;/a&gt;-68,&amp;nbsp;Łk 22, 63&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=8289936043787013846&amp;amp;postID=5058462428198456811" name="065_"&gt;&lt;/a&gt;-65) zaznaczając, iż było również wiele innych obelg i bluźnierstw przeciw Niemu.&lt;b&gt;&lt;span style="color: blue; font-family: Arial;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Następnego dnia pobity i znieważony Jezus otrzymuje chłostę wielu uderzeń: &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;„Wtedy Piłat, chcąc zadowolić tłum, uwolnił Barabasza, Jezusa zaś &lt;i&gt;&lt;b&gt;kazał ubiczować&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; i wydał na ukrzyżowanie” (Mk 15, 15;&amp;nbsp;por. Mt 27, 26; Łk 23,13-16; J 19,1). &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Biczowanie&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; przejęli Rzymianie od Greków i Kartagińczyków. Sami Żydzi mieli je również w prawodawstwie (Pwt 25,2-3). U&amp;nbsp; Żydów jednak najpierw miała być udowodniona wina, a ilość uderzeń proporcjonalna do winy. Jezus otrzymał karę od Rzymian, którzy uważali biczowanie za nieodłączna część kary ukrzyżowania. Skazańca, przywiązanego do kamiennego słupa, bito do nieprzytomności, nie zwracając uwagi na ilość uderzeń. Używano do tego specjalnych narzędzi: rózg Liktora lub bicza zwanego flagellum. Krótka rączka, kilka rzemieni zakończonych ołowianymi kulkami luk kośćmi sprawiały, ze skóra była przecinana, a ciężki i ostre końcówki flagellum powodowały głębokie rany, siniaki i opuchliznę. To była zaiste „śmierć przed śmiercią”. Skazaniec często musiał być przywrócony do życia po omdleniu i wyczerpaniu. To wszystko wybrał Jezus podczas modlitwy w Getsemani… Poddał się dobrowolnie cierpieniu, mimo niewinności.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Czy na miejscu jest pytanie gdzie jest Bóg,&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; kiedy patrzymy na spirale zła i przemocy w świecie? Jest po stronie pokrzywdzonych, jest z pokrzywdzonymi, jest w pokrzywdzonych jest wreszcie jednym z krzywdzonych i nierozpoznanych. Jest Dobrą Nowiną cierpiących, ale i dla katów – jeśli nawrócą się. Bóg doświadczając odrzucenia – oczekuje uczczenia Go. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Bóg jest Wolnością – a widzimy, że zakuwamy ją w kajdany i uciskamy egoizmem i kłamstwem&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Bóg jest Mądrością – a my ją wyśmiewamy…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Bóg jest Mocą – my Go uderzamy po twarzy…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Bóg jest Chwałą – a my zakryliśmy Mu twarz, ironizujemy. Ale to zasłonięcie jest całkiem nowym objawieniem! Jezus przepowiadał swoją przyszłość, znał ukryte rzeczy. Teraz z zasłoniętą twarzą jest wzywany – ironicznie – do tego by prorokował kto Go uderzył… (S. Fausti). W obliczu Jezusa, Boga-Człowieka oglądamy absolutną miłość i pokój. Za dobro, który uczynił otrzymuje zło, milczy, ale tym milczeniem mówi – „nie oskarżam Cię… czekam, aż wykorzystasz swoja wolność dla dobra”. „Miłość jest cierpliwa… nigdy nie ustaje, nie jest jak proroctwa które się kończą” (por. 1 Kor 13, 1-13). Tylko miłość i przebaczenie może powstrzymać spiralę zła. Doprowadzić do skruchy, nawrócenia, opamiętania, zbawienia. Właśnie miłość i przebaczenie, która jest „zasłonięta” krzywdą, terrorem, cierpieniem odsłania siłę Ewangelii i bliskość Boga.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;„Nazywam się Lucia Vetruse. &lt;/b&gt;&lt;/i&gt;Jestem jedną z nowicjuszek zgwałconych przez serbskich milicjantów. Chcę napisać Wam, Matko [chodzi o przełożoną], o tym, co zdarzyło się mnie i moim siostrom... &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Proszę pozwolić, że nie będę mówić o szczegółach. To było potworne doświadczenie i nie da się go przekazać nikomu – tylko Bogu, na którego wolę zdałam się, poświęcając Mu się w chwili ślubów. Moja tragedia to nie tylko upokorzenie, jakiego doznałam jako kobieta, ani nieodwracalne znieważenie mojego życiowego wyboru i powołania, lecz również trudność, jakiej doświadczam, próbując wpisać w moją wiarę zdarzenie, które niewątpliwie jest jakąś tajemniczą wolą Tego, którego nadal uważam za mojego Boskiego Oblubieńca… &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Czym jest więc, Matko, moje cierpienie i doznana zniewaga w porównaniu z cierpieniem i znieważeniem Tego, któremu tysiąc razy przyrzekałam oddać życie? Powiedziałam powoli: „Bądź wola twoja teraz, przede wszystkim teraz, kiedy nie mam już żadnego oparcia oprócz pewności, że Ty, Panie, jesteś przy mnie”. &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Piszę do Matki nie po to, by otrzymać słowa pociechy, ale po to, aby Matka pomogła mi podziękować Bogu, że przyłączył mnie do tych tysięcy rodaków, których honor znieważono, i zaakceptować to niechciane macierzyństwo… &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Do bram naszych klasztorów codziennie pukają setki wygłodzonych, drżących z zimna ludzi z rozpaczą w oczach… Teraz jestem jedną z nich, jedną z tych wielu anonimowych kobiet mojego narodu, których ciało jest poniżone, a dusza spustoszona… Pan pozwolił mi poznać tajemnicę tej hańby. Zakonnicy, którą jestem, udzielił przywileju zrozumienia diabelskiej siły zła… &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Odejdę razem z moim dzieckiem. Nie wiem dokąd, ale Bóg, który w jednej chwili zniweczył moją największą radość, wskaże mi drogę, na której będę mogła wypełnić Jego wolę. &amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Będę uboga, włożę znowu mój stary fartuch i saboty, w jakich kobiety chodzą do pracy. Pójdę z moją matką so lasu zbierać sosnową żywicę… Dokonam rzeczy niemożliwych, żeby przerwać łańcuch nienawiści, która niszczy nasze kraje… Dziecko, które jest we mnie, zrodzone z przemocy, będzie świadczyć o tym, że tylko przebaczenie nadaje wielkość człowiekowi. &lt;i&gt;(List zakonnicy z Bośni zgwałconej przez serbskich milicjantów, Lucia Vetruse, tłum. Dorota Zańko, Gość Niedzielny nr 41, 8 października 1995) &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Dziękujemy Ci Lucia za świadectwo Twojej bliskości z Bogiem w krzyżu. Przypominasz nam o drodze Zbawiciela mocniej niż wiele mądrych ksiąg i kazań… drodze nie łatwej, bo krzyż nie jest łatwy, ale jest łaską… czy potrafię tak myśleć, ewangelicznie? &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=8289936043787013846&amp;amp;postID=5058462428198456811" name="020_"&gt;&lt;/a&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Św. Piotr napisał w swoim liście&lt;/b&gt;:&lt;/i&gt; „Co bowiem za chwała, jeżeli przetrzymacie chłostę jako grzesznicy? Ale to się Bogu podoba, jeżeli dobrze czynicie, a przetrzymacie cierpienia. Do tego bowiem jesteście powołani. Chrystus przecież również cierpiał za was i zostawił wam wzór, abyście szli za Nim Jego śladami. On grzechu nie popełnił, a w Jego ustach nie było podstępu&lt;b&gt;.&lt;/b&gt;&amp;nbsp;On, gdy Mu złorzeczono, nie złorzeczył, gdy cierpiał, nie groził, ale oddawał się Temu, który sądzi sprawiedliwie&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=8289936043787013846&amp;amp;postID=5058462428198456811" name="025_"&gt;&lt;/a&gt;. Błądziliście bowiem jak owce, ale teraz nawróciliście się do Pasterza i Stróża dusz waszych (1P 2,20-23.25).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Czy jest inna droga niż Jezus Chrystus?&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; Jest wiele dróg… Człowiekowi skrzywdzonemu trzeba pomagać na wiele sposobów. Przemoc powinna być powstrzymywana poprzez prawo i konkretne działania społeczeństw, analizowana przez naukowców… Ale czy to ją usunie? Najgłębszą rzeczywistością jest ludzki duch, dusza – boskie tchnienie w nas, nie psychika czy kodeks prawa. Jezus prowadzi do postaw, które ludzkość - to znaczy każdego człowieka, mogą uzdrowić u źródeł, stworzyć go na nowo. Bóg ma taką moc w Jezusie Chrystusie. W Nim i tylko w Nim możemy odzyskać wolność duchową i będąc zjednoczonym w krzyżu – przynosić owoce królestwa, które nadchodzi, a nawet już jest między nami! &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Biorę do ręki Ewangelię, rozważam w różańcu tajemnice biczowania Jezusa, aby dziś nie być tym, który stosuje gwałt i przemoc, abym choć o jeden gest, jedno słowo, mniej uciskał bliźniego. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-5058462428198456811?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/5058462428198456811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=5058462428198456811' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/5058462428198456811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/5058462428198456811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2011/02/o-cierpieniu-pana-26.html' title='O cierpieniu Pana 2/6'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-3089002791381579646</id><published>2011-02-06T00:08:00.000-08:00</published><updated>2011-02-06T01:22:51.944-08:00</updated><title type='text'>O cierpieniu Pana 1/6</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;I. Wejść do Ogrodu Getsemani&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-ansi-language:#0400;  mso-fareast-language:#0400;  mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;p style="margin: 0cm 0cm 0.0001pt;"&gt;&lt;span style=""&gt; &lt;/span&gt;„Kiedy przyszli do ogrodu zwanego Getsemani, rzekł Jezus do swoich uczniów: «Usiądźcie tutaj, Ja tymczasem będę się modlił». Wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i począł drżeć, i odczuwać trwogę. I rzekł do nich: «Smutna jest moja dusza aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie!» I odszedłszy nieco dalej, upadł na ziemię i modlił się, żeby - jeśli to możliwe - ominęła Go ta godzina. I mówił: «Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!» Potem wrócił i zastał ich śpiących. Rzekł do Piotra: «Szymonie, śpisz? Jednej godziny nie mogłeś czuwać? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe». Odszedł znowu i modlił się, powtarzając te same słowa. Gdy wrócił, zastał ich śpiących, gdyż oczy ich były snem zmorzone, i nie&lt;a name="041_"&gt;&lt;/a&gt; wiedzieli, co Mu odpowiedzieć. Gdy przyszedł po raz trzeci, rzekł do nich: «Śpicie dalej i odpoczywacie? Dosyć! Przyszła godzina, oto Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników”. (Mk 14, 32-41) &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Wejść do ogrodu Getsemani &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;(&lt;i&gt;Gat Szemanim&lt;/i&gt;, dosłownie &lt;i&gt;"tłocznia  oliwek"&lt;/i&gt;), to znaczy zobaczyć Jezusa, w którego umyśle następuje zderzenie różnych sensów. Jezus modli się, cierpi, zwycięża w tej tajemniczej bitwie, ale i czuwaniem swoim – aż trzykrotnie – pragnie obudzić uczniów. Tak jak w tłoczni poprzez miażdżenie oliwek otrzymuje się cenną oliwą tak w zachowaniu, modlitwie, słowach – w sytuacji granicznej tuż przed męką – ujawnia się najcenniejszy balsam; namaszcza nim Jezus Chrystus zbutwiały od grzechu świat i Jego uczniów. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Jednak – po pierwsze –  musimy sobie zdać sprawę, że nie chodzi tu jedynie o wzruszający przykład dla nas. Kategoria moralna – wzór, to za mało aby objąć tajemnicę modlitwy w Getsemani. Istotą tej modlitwy nie jest jedynie danie nam przykładu bohaterskiego zachowania, wspaniałomyślnego poddania się Jezusa woli Ojca. Czym wtedy różniłby się od Sokratesa (polski Panteon jest bogaty w takie postacie) i wielu innych, którzy bez wahania i dla Boga, ojczyzny czy idei oddali życie? Gdyby Jezus był tylko człowiekiem jakiekolwiek byłoby Jego działanie – heroiczne – Jego modlitwa i cała męka nie mogłoby dokonać odkupienia świata! A więc: jaki najgłębszy sens ma ta modlitwa Jezusa? Czy Jezus musiał poznawać wolę Ojca? Powiedział przecież: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy (J 10,30). Czy miał jakiś opór w sobie? Przecież stwierdził: „Ja zawsze czynię to, co się Jemu (Ojcu) podoba” (J8,28) (o.I de la Poterrie, o. S. Łucarz).&lt;span style="color: red;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Doktor Kościoła, św. Tomasz z Akwinu idąc za Ojcami Kościoła  tłumaczy:&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; „Gdyby Chrystus miał tylko jedną wolę, mianowicie wolę Boską modlitwa nie byłaby Mu potrzebna ponieważ stosownie do słów: Wszystko co zechce czyni Pan (por. Ps 134,6), Boska wola osiąga skutek sama przez się. Lecz w Chrystusie obok woli Boskiej jest wola ludzka, która nie posiada mocy tak skutecznej, by bez potęgi Bożej czynić wszystko, czego pragnie, to modlitwa Chrystusa jako człowieka i kogoś kto posiada wolę ludzką, była czymś właściwym” (Summa… III, 21, 1 resp.). „Modlitwa Jezusa była wnikaniem w wolę Ojca pełnym miłości przyjęciem woli Boga” (o.I de la Poterrie). Dodajmy to „wnikanie” człowieka, który boi się cierpienia, człowieka, a więc kogoś kto jest kuszony, aby stracić ufność w moc Boga, aby oskarżyć Boga i zbuntować się wobec Niego i pójść własną drogą. Jednak w tej modlitwie Syna Bożego i dzięki niej dokonywało się nasze zbawienie. &lt;b&gt;Nasze zbawienia było chciane na sposób ludzki przez Osobę Boską &lt;/b&gt;(J.M. Le Guillou). To dokonało się podczas wewnętrznej walki w Jezusie Chrystusie. „Kielich zła” Mu się nie należał. Oto zło spada na Jedynego i niewinnego! „Ja” ludzkie w Chrystusie sprzeciwia się temu. Jezus jednak całkowicie podczas tej walki przyjmuje wolę Ojca, ludzkie „ja” świadomie zostaje zanurzone w ufności Ojcu. „I będąc w agonii – mówi św. Łukasz – modlił się jeszcze usilniej (Łk 22,44). „Agonia” to dosłownie walka, miejsce potyczki, rozgrywki. Walka o co? „Z głośnym wołaniem i płaczem za dni ciała swego zanosił On gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości” (Hbr 5,7). Modlitwa w Getsemani to walka „za dni ciała” – podczas ziemskiego życia Jezusa o posłuszeństwo serca. Bóg-Człowiek staje się posłusznym Ojcu niebieskiemu. Nawet jeśli posłuszeństwo jest z miłości jest bolesne, bo rezygnujemy z najcenniejszego dobra jakim jest wolność, nasz wybór. Tak jest w życiu zakonnym i małżeństwie, w każdym powołaniu. Wolna wola wyboru to najczulsze miejsce człowieka – zgodzić się z innym, zrezygnować ze swojej wizji, koncepcji, szczególnie wtedy kiedy będę musiał cierpieć. Nie dziwmy się wiec, że Biblia mówi, iż Jezus „wołał i płakał” podczas tej modlitwy! Ale o co się modlił? Modlił się Jezus o wybawienie od śmierci i... został wysłuchany! O jaką śmierć chodzi, przecież został ukrzyżowany, a więc doznał  śmierci fizycznej (o. S. Łucarz). Czy istnieje inna śmierć? Istnieje inna i o wiele groźniejsze! Mówił o niej sam Jezus! „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie! (Łk 12,4-5). Prawdziwa śmierć – za życia nawet – to utracić Boga, Jego łaskę – pod wpływem Złego, czyli pokusy szatańskiej. To jest prawdziwa śmierć, to jest piekło, oddanie duszy na usługi zła; grzech. Z pewnością, tak jak na pustynni podczas 40-dniowego postu Jezus był kuszony przez szatana i wtedy doszło do straszliwej potyczki, w której demon chciał wyrwać z serca Chrystusa ufność wobec Boga i skłonić Go, aby poszedł inną – łatwiejszą drogą, tak teraz chce, aby serce Jego „uległo pokusie”, przed którą ostrzega też uczniów. Nie wszedł Jezus w niewiarę, w zwątpienie, bo znał i zaufał Bożym obietnicom do końca. A zawiera się to w pełnym czułości słowie, którym Jezus nazywa Boga w sytuacji granicznej: „Abba” (Mk 14,36). To jest uległość umiłowanego syna, to prawdziwa bojaźń Boża, która ocala ponieważ jest okazaniem zaufania Bożym obietnicom jak choćby tej z Księgi Mądrości: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności. Po nieznacznym skarceniu dostąpią dóbr wielkich, Bóg ich bowiem doświadczył i znalazł ich godnymi siebie. Doświadczył ich jak złoto w tyglu i przyjął ich jak całopalną ofiarę. W dzień nawiedzenia swego zajaśnieją i rozbiegną się jak iskry po ściernisku. Będą sądzić ludy, zapanują nad narodami, a Pan królować będzie nad nimi na wieki. Ci, którzy Mu zaufali, zrozumieją prawdę, wierni w miłości będą przy Nim trwali: łaska bowiem i miłosierdzie dla Jego wybranych”&lt;span style="color: red;"&gt; &lt;/span&gt;(Mdr 3,1-9). Każde zdanie tej obietnicy opisuje walkę i zwycięstwo również w „tłoczni oliwek”. &lt;b&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Jezus zwyciężył,&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; choć sukcesu w oczach świata nie odniósł. Choć „doznał kaźni” i został zabity, nie dał sobie odebrać zaufania do Boga. Dlatego „gdy wszystko wykonał stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy są Mu posłuszni” (Hbr 5,7). Podczas tej bitwy, aż trzykrotnie wraca do uczniów i wzywa do czujności i modlitwy. Kiedy Biblia mówi coś trzykrotnie w jednym miejscu to znaczy, że chodzi o wielokrotność! Jezus walczy „w sobie”, ale walczy też o uczniów. To prawdziwy arcykapłan, który staje przed obliczem Boga i obliczem braci. Zwyciężając pragnie swoim zwycięstwem obudzić uczniów… aby nasza wola poddała się Bogu, abyśmy zaczęli w utrapieniach nazywać Boga: „Abba” – Tatusiu, aby miejsce naszego „ja” zajęło „Ja Jestem” samego Boga. Najwyższy pragnie być sercem naszego serca. Czy to możliwe? Czy to ma sens? Rezygnacja z własnej woli czy to nie niewolnictwo? Zamkniecie się, ograniczenie?  &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Św. Faustyna&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; pod datą 4 lutego 1935 roku zanotowała w Dzienniczku: „Usłyszałam słowa: Ja jestem z Tobą… utwierdzę Cię, by nie ustały siły twoje do spełnienia zamiarów moich… dlatego przekreślisz wolę własną… od dziś będziesz pełnić wolę Bożą wszędzie, zawsze, we wszystkim” Faustyna napisała zdanie w Dzienniczku: „Od dziś nie istnieje we mnie wola własna” Przekreślając te słowa usłyszała od Jezusa: „Od dziś nie lękaj się sądów Bożych, albowiem sądzona nie będziesz”. &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Pozostałe cztery lata życia św. Faustyny to w sferze ducha potężna kreatywność, choć wtedy mało widziana. Tak jest, kiedy „żyję już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus (Ga 2,20). Wtedy zaczyna się czas nowej kreatywności, hojności, pomysłowości w Duchu Świętym. Przecież to zanurzenie serca w Miłości. Każdy akt przybliża do królestwa Bożego, staje się ono bardziej widoczne we mnie i w świecie.  &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;Skoro jednak święci mieli swój czas na zbliżenie się do tej prawdy, podobnie i my musimy stoczyć wiele bitew, aż staniemy się z Nim – jedno.  &lt;/p&gt;  &lt;p class="MsoNormal" style=""&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;Wchodź często do ogrodu Getsemani&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;; tyle razy ile to potrzebne. Mnie potrzebne jest to wiele razy nawet w ciągu dnia. A jest to możliwe choćby przez jeden dziesiątek różańca, bo i taka tajemnica jest w różańcu obecna: &lt;i&gt;Modlitwa Jezusa w Getsemani.    &lt;/i&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-3089002791381579646?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/3089002791381579646/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=3089002791381579646' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/3089002791381579646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/3089002791381579646'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2011/02/o-cierpieniu-pana-16.html' title='O cierpieniu Pana 1/6'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-815094347034534302</id><published>2008-05-16T03:08:00.000-07:00</published><updated>2008-05-16T11:22:24.505-07:00</updated><title type='text'>"Póki mamy czas - czyńmy dobrze" - św. Franciszek</title><content type='html'>&lt;script src="http://www.clocklink.com/embed.js"&gt;&lt;/script&gt;&lt;script type="text/javascript" language="JavaScript"&gt;obj=new Object;obj.clockfile="0012-silver.swf";obj.TimeZone="CET";obj.width=200;obj.height=200;obj.wmode="transparent";showClock(obj);&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-815094347034534302?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/815094347034534302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=815094347034534302' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/815094347034534302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/815094347034534302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2008/05/pki-mamy-czas-czymy-dobrze-w-franciszek.html' title='&quot;Póki mamy czas - czyńmy dobrze&quot; - św. Franciszek'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-7774358222049079632</id><published>2008-05-09T00:37:00.000-07:00</published><updated>2008-05-17T09:52:29.499-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziewięć kroków ku odnowie serca'/><title type='text'>Dziewięć kroków ku odnowie serca - III</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krok siódmy: Charyzmaty.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;„Wszystkim zaś objawia się Duch dla [wspólnego] dobra. Jednemu dany jest przez Ducha dar mądrości słowa, drugiemu umiejętność poznawania według tego samego Ducha, innemu jeszcze dar wiary w tymże Duchu, innemu łaska uzdrawiania w jednym Duchu, innemu dar czynienia cudów, innemu proroctwo, innemu rozpoznawanie duchów, innemu dar języków i wreszcie innemu łaska tłumaczenia języków. Wszystko zaś sprawia jeden i ten sam Duch, udzielając każdemu tak, jak chce" (1 Kor 12, 7-11).&lt;br /&gt;Każdy chrześcijanin (ochrzczony i bierzmowany), żyjąc w swoim stanie (w małżeństwie, stanie duchownym czy z wyboru jako człowiek samotny) jest posłany przez Chrystusa Pana, aby głosić królestwo Boże, aby wszyscy poznali Jezusa, uwierzyli w Niego i zostali zbawieni. Zarówno do budowania Kościoła jak i ewangelizacji Duch Święty wyposaża nas w charyzmaty. Nie są one skarbem dla nas – osobiście, ale dla posługi innym. Charyzmatów jest tyle ile potrzeb. Wszystkie trzeba przyjmować z wdzięcznością. Nikt nie ma wszystkich. Duch Święty rozdziela każdemu i „jak chce”. Nie możemy tutaj omówić wszystkich charyzmatów. To jest niemożliwe zresztą. Skupmy się na dwóch: proroctwie i charyzmacie służby. Św. Paweł mówi: „Starajcie się posiąść miłość, troszczcie się o dary duchowe, szczególnie o dar proroctwa” (1 Kor 14,1). Proroctwo rozumiemy tak jak Pismo Św. Nie jest to przepowiadanie przyszłości (i to za pewną opłatą!). Prorokiem jest ten, kto mówi to, co Bóg chce powiedzieć w danym czasie i miejscu. O. J. Kozłowski SI powiedział kiedyś, iż nikt z nas nie może sprawić, ani nie może pragnąć, aby Bóg kierował przeze mnie posłanie do innych. Jeśli mam mówić w Imię Boga, to wcześniej muszę się całkowicie od Niego „uzależnić”, wydać się dla Boga, oddać się Jemu całkowicie, nasłuchiwać Jego głosu. Bóg nie posługuje się nami jak magnetofonem, lecz posługuje się moimi uczuciami, moją wolą, moim rozumem, moimi ustami, aby przez nie przepowiadać do obecnych. Dla proroków w Biblii nie ma nic bardziej wyczerpującego jak oczekiwać na słowo Boga dla ludu. Jeremiasz na kilka zdań czekał – modląc się 10 dni! (Jr 42,7). Powiedziane słowo prorockie podlega rozeznaniu przez innych chrześcijan. Nigdy prorok nie weryfikuje siebie. Świadczą o tym owoce, które przynoszą jego słowa  w życiu innych. Każdy charyzmat musi być oczyszczany: „starajcie się posiąść miłość, troszczcie się o dary duchowe”. Troska ta objawia się również w tym, że człowiek uznaje, iż słowa, które powiedział były dobre i piękne, ale nie z natchnienia Bożego. Wspólnota, poszczególni pasterze i inni obdarzeni charyzmatami muszą weryfikować i pomagać w rozwijaniu tego charyzmatu (por. 1 Kor 14,29). Każdy chrześcijan ostatecznie, zjednoczony z Bogiem, powinien pragnąć wypowiadać słowo z natchnienia Bożego, dla dobra innych.&lt;br /&gt;Charyzmat służby to szczególna łaska pomocy napotkanym ludziom. Duch Święty wzbudza miłość do ubogich, cierpiących, chorych, strapionych, zniewolonych, opętanych. To miłość w działaniu. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Nigdy Duch Święty nie zostawi nas samych jeśli staniemy twarzą w twarz z potrzebującym człowiekiem. Wszystko otrzymamy: słowo, poznanie, pomysł… aby uratować, pomóc człowiekowi w potrzebie. Sądzeni będziemy z miłości, nie z ilości posiadanych charyzmatów, dlatego mamy pewność, ze jeśli będziemy "wzrastać w miłości" – otrzymamy od Ducha Świętego wszystko do budowania Ciała Jezusa - Kościoła i głoszenia królestwa Bożego.     &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krok ósmy: modlitwa nieustanna.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie swojego listu do Efezjan, św. Paweł wzywa wszystkich, którzy chcą żyć w Duchu Świętym i chodzić po drogach świata do założenia „odpowiedniego ubioru”. Chodzi o „Bożą zbroję”. Bez niej nie potrafimy przeciwstawić się podstępnym atakom szatana (Ef 6,10): przepaszcie biodra prawdą, obleczcie pancerz sprawiedliwości, obujcie się w gotowość głoszenia Dobrej Nowiny o pokoju, w każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, ...weźcie hełm zbawienia i miecz Ducha to jest słowo Boże… przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! (Ef 6,14-18). W zasadzie większość elementów postawy chrześcijanina, mająca odzwierciedlenie w opisie św. Pawła, została poruszona w poprzednich krokach naszej nowenny. Aktualnie kilka myśli o modlitwie nieustannej, która ma być inspirowana działaniem Ducha Świętego – „przy każdej sposobności módlcie się w Duchu”. W innym miejscu Apostoł mówi: „Nieustannie się módlcie” (1 Tes 5,17). Św. Ewagriusz z Pontu (IV w.) zauważył słusznie: „Nie zostało nam nakazane nieustannie pracować, czuwać, prosić, natomiast prawem jest dla nas modlitwa nieustanna”. Nowy Katechizm z 1992 r. podpisany przez Jana Pawła II mówi bardzo pięknie o tej postawie chrześcijanina. Nauka Kościoła w tym zakresie czerpie z bardzo bogatego świadectwa tradycji na ten temat (pp. 2742-2745). Nieustanny zapał modlitwy może pochodzić tylko z miłości. Miłość otwiera nas na trzy prawdy dotyczące modlitwy: modlitwa zawsze jest możliwa: Św. Jan Chryzostom (IV w.) twierdził: „Można modlić się często i gorąco. Nawet na targu czy w czasie samotnej przechadzki, siedząc w sklepiku czy tez kupując lub sprzedając, a nawet przy gotowaniu". Ten niezwykle odważny święty i mistrz w przepowiadaniu słowa Bożego zapewne miał takie doświadczenie – modlił się w Duchu Świętym i rozważał słowo Pana prawdopodobnie na spacerze czy pracując przy kuchni. Druga prawda, wynikająca z miłości jest taka, iż modlitwa jest życiową koniecznością, powinna więc płynąć w nas nieustannie. Jeśli bowiem nie pozwalamy się prowadzić Duchowi – popadamy  w niewolę grzechu. Nie może Duch Święty być „naszym Życiem", skoro serce jest daleko od Niego. Trzecia prawda jest konsekwencją poprzednich – modlitwa i życie (czyny) są nierozłączne dla chrześcijanina. Nie można inaczej mówić o nieustannej modlitwie. Dojście do takiego stanu jest łaską. Zakłada jednak również przejście pewnej drogi i wysiłek człowieka. Bóg pragnie, abyśmy trwali w Nim nie w sposób wymuszony, czy zależnie od naszych nastrojów. Przecież chodzi o odpowiedź na Miłość Obecną i Potężną z Jego strony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciągle wracam do słów Psalmu: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Głębia przyzywa głębie hukiem wodospadów” (Ps 42,8)&lt;/span&gt; . &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/__SGB13NxYhQ/SCQc2cTFifI/AAAAAAAAALg/abty7IKXLQM/s1600-h/Niagara.bog.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/__SGB13NxYhQ/SCQc2cTFifI/AAAAAAAAALg/abty7IKXLQM/s320/Niagara.bog.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198311591527156210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głębia Bożej Miłości „woła” głębię mojej nędzy - ku sobie. Wołanie to ma różne formy, słowa, postawy, gesty. I dobrze. Miłość jest zawsze świeża i pomysłowa w wyrażaniu się. Celem nie jest więc przywiązanie się do jakiejś formuły modlitewnej, uzależnianie od niej sukcesu w tej materii. "Celem, do którego należy dążyć, nie jest ustawiczne dosłowne powtarzanie [np. modlitwy: „Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną”], ale ukryte i spokojne przebywanie Imienia Jezusa w naszym sercu” (ks. J. Naumowicz, wstęp do tekstów o modlitwie serca, Filokalia). Wtedy jest możliwe przyjęcia światła z nieba dla naszych czynów, pokonanie pokus, odwaga wypowiedzenia słowa Bożego z natchnienia, które przychodzi. Wtedy możemy chodzić w Duchu Świętym po drogach świata. Niezależenie czy jesteśmy jak delikatna i pokorna trawa lub wysokie widoczne drzewo – przyjdzie WIATR (symbol Duch Świętego w ustach Jezusa - J 3,8) i będziemy Mu ulegli, zwyciężymy i pomożemy innym zwyciężać.     &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krok dziewiąty: przyjąć Maryję jako swoją Matkę.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Dzieło Jezusa „wykonało się” (doszło do pełni) wtedy kiedy Jezus przekazał nam, oprócz swoich słów, życia, Ciała i Krwi, swojego Ducha... również - Maryję za Matkę (por. J 19,25-27). Dla Maryi sensem życia był Jezus. Ona Go zna najlepiej z ludzi. Choć nazwana „pełna łaski”, jednocześnie cały czas jest otwarta na działanie Ducha Świętego. Zwróćmy uwagę: przyjmuje Ducha Świętego na początku drogi, kiedy nie wie „jak to się stanie”, że ma począć i urodzić Syna Bożego. Przyjmuje Ducha Świętego pod krzyżem o czym mówi św. Jan (Jezus nie tylko umarł, ale ostatni oddech to „przekazanie" Osoby Ducha Św. uczestniczącym w Jego cierpieniach – J 19, 30). Wreszcie z Apostołami w Wieczerniku, Maryja oczekuje i przyjmuje Ducha Świętego. Dzięki Duchowi odkrywa swoje miejsce i zadanie w rodzącym się Kościele. Skoro Maryja, choć „pełna łaski” przeżyła - jak mówi Biblia – trzy zesłania Ducha Świętego to, o ile takich nawiedzin Ducha powinienem prosić ja – grzesznik i jej syn? Kto mnie tego nauczy jak nie mama, kto będzie towarzyszył mi na drodze życia w Duchu Świętym najlepiej, kto mnie nauczy jedynego i najważniejszego sensu – Jezusa Chrystusa? Zwróćmy uwagę, że jesteśmy już Jej dziećmi, o które się troszczy. Najpierw Jezus powiedział do Matki: „oto syn Twój”. Maryja bardzo poważnie potraktowała to zadanie, co widać w historii świata, czy naszej ojczyzny. Druga część realizacji wezwania testamentu Jezusa z krzyża zależy od nas: „synu, oto Matka twoja”. Dojrzewamy do tego momentu w życiu. Mam powiedzieć do Maryi, mojej Matki: „tak, przyjmuję Cię jako Matkę”. Tego momentu zawierzenia nie można nikomu narzucić, ani wymusić. On powinien wypłynąć z potrzeby serca, odkrycia woli Jezusa. O ileż bardziej skuteczniejsza, bo chciana, będzie dla nas  Jej obecność, pomoc, ochrona? (Św. Maksymilian, Jan Paweł II). Tak rzeczywiście jest. Rozważanie różańca, przeplatane spontaniczną modlitwą językami (glosolalią), staje się niezwykłym doświadczeniem nieustannej modlitwy w ciągu dnia, dzięki któremu nie tylko Imię, ale życie Jezusa we wszystkich Jego tajemnicach staje się naszym życiem, na Jej wzór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;UCZYŃ Z NAS, DUCHU ŚWIĘTY, JEDNO CIAŁO, ABY ŚWIAT UWIERZYŁ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/AgYguIi7fMI&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/AgYguIi7fMI&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-7774358222049079632?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/7774358222049079632/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=7774358222049079632' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/7774358222049079632'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/7774358222049079632'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2008/05/dziewi-krokw-ku-odnowie-serca-iii.html' title='Dziewięć kroków ku odnowie serca - III'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/__SGB13NxYhQ/SCQc2cTFifI/AAAAAAAAALg/abty7IKXLQM/s72-c/Niagara.bog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-176339350691040389</id><published>2008-05-08T04:42:00.000-07:00</published><updated>2008-05-17T08:56:03.871-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziewięć kroków ku odnowie serca'/><title type='text'>Dziewięć kroków ku odnowie serca - II</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krok czwarty: pokochać na nowo ludzi.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Uczniowie Jezusa trwają na modlitwie. Oczekują "obietnicy Ojca", o której mówił im Jezus. Trwają "jednomyślnie na modlitwie.. z niewiastami, z Maryją, Matką Jezusa i z braćmi Jego " (Dz 1,14). W tym jednym zdaniu mamy opis Kościoła, który  rodzi się w modlitwie i oczekiwaniu. Zgromadzeni w Wieczerniku mają w sobie "jednakowe myśli" - tzn. przyjęli Boga - Miłość, który objawił się w Jezusie, aby ocalić grzeszników. Z tych najsłabszych, najgorszych, grzeszników - tworzy nowy lud, Kościół, wspólnotę którą uczy miłości i przygotowuje do życia w wieczności. Powołał ubogich na bogatych, bogatych w Jego Miłość. Tak, Bóg nas zaprosił do wspólnoty z sobą na wieki. Jest Miłością - Agape, źródłem najczulszej miłości rodzicielskiej, miłością, która nie cofa się przed oddaniem życia. Miłością, która jest totalną bezinteresownością.  Idziemy więc do Boga Miłości, Wspólnoty Życia -  aby tworzyć z Nim  wspólnotę Życia i Miłości na wieki. Do tej wiecznej wspólnoty idziemy przez wspólnotę na ziemi - tworząc Kościół i miłując wszystkich ludzi. Św. Jan napomina nas: "Jeśli by ktoś mówił &lt;span style="font-style:italic;"&gt;miłuję Boga&lt;/span&gt;, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi nie może miłować Boga, którego nie widzi" (1 J 4,20). Przeszkadza nam ludzki pierwiastek w Kościele. Tak, jesteśmy grzesznikami, którzy szybciej od innych mają się nawracać. Nie możemy jednak w żadnym momencie szukać czy odrzucać „trwania jednomyślnego”: w modlitwie, słowie, podejmowanych dziełach. Inaczej Duch Święty będzie miał utrudnione zadanie działania w Kościele - w każdym z nas. Przeciwieństwem jednomyślności jest rozbicie, schizma, forsowanie swoich poglądów, fanatyzm... Czas, który dane nam jest przeżywać to wołanie o jedność w świecie, Kościele, naszych rodzinach, parafiach, wspólnotach. Nie mogę nikogo odrzucać, sądzić, bo zostanę odrzucony i osądzony. Może inaczej: nie będę w stanie wejść w bezinteresowny świat Boga – Miłości, nie tylko w wieczności, ale tutaj na ziemi! Postawię wysoki mur dla działania Ducha Świętego. Najwięcej możemy uczynić przez bezinteresowną miłość do znanych lub nieznanych, a spotkanych dziś ludzi. To jest miłość do Ciała Jezusa, która przyzywa Ducha Świętego. Pragnijmy tego przez czyny i słowa miłości, kochajmy jak Jezusa kocha Kościół, a spełni się modlitwa:  "Nie tylko za Nimi proszę, ale i za tych, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie... aby świat uwierzył..." (J 17, 20-21). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krok piąty: otworzyć się  na życie Chrystusa w posłudze Kościoła.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;"Gdy przylgnę do Ciebie całym sobą skończy się wszelki ból i wszelki trud. Moje życie będzie życiem prawdziwym, całe napełnione Tobą" (Św. Augustyn). Zjednoczenie z Bogiem jest celem już tu na ziemi. Taka jest tajemnica życia Jezusa - zjednoczenie z Ojcem i cel, dla którego Kościół został przez Niego założony: "to jest życie wieczne, aby znali Ciebie jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa" (J 17,3). "Poznanie" prowadzi do miłości i zjednoczenia (przylgnięcia), szczęścia niewysłowionego, już tu na ziemi, ale przede wszystkim w wieczności. Poznanie jest jednoznaczne w Piśmie Św. ze zjednoczeniem). „Tak” - które mówimy Bogu-Miłości powinno być "tak" powiedzianym Jezusowi i  temu, co Jezus w Kościele poprzez Kościół codziennie pragnie nam dawać.  Na dwa życiodajny dary zwróćmy uwagę w tym kroku: Słowo Chrystusa i  Eucharystię.  "Moje słowa są Duchem i Życiem" (J 6,63)  - mówi Jezus. Nie ma ucznia Jezusa  bez  słuchania, zgłębiania i głoszenia Jego słów.  Kiedy czynię to (oby jak najczęściej!) przychodzi Duch Święty i daje mi życie! To "życie prawdziwe", za którym tęsknił nie tylko św. Augustyn, ale każdy z nas. Jaka jest moja relacja do słowa Bożego, do Pisma Św.? Warto o tym pomyśleć podczas rozważania tego kroku. Drugie życiodajne źródło, o którym koniecznie trzeba powiedzieć to moc Eucharystii, spożywanie Ciała Jezusa Chrystusa. Ta moc jest ogłoszona przez samego Pana: "Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym" (J 6,53-54). Jednocześnie Kościół od początku jest świadomy, że sama obecność na Mszy Św. jest bardzo ważna. Biblia przestrzega: "nie opuszczajmy wspólnych zebrań (por. np. Dz 2,46), jak to sie stało zwyczajem niektórych" (Hbr 10,25), a Benedykt XVI dodaje: "Nawet wtedy, kiedy nie jest możliwe przystąpienie do sakramentalnej Komunii, uczestnictwo we Mszy Św. pozostaje konieczne, ważne, znaczące i owocne. W tej sytuacji dobrze jest żywić pragnienie pełnego zjednoczenia z Chrystusem, za pomocą, na przykład komunii duchowej..." (Sacramentum caritatis, p. 55). Kiedy słucham słowa Bożego sercem, kiedy jestem na Mszy Św. moc Boża, sam Duch Święty układa moje myśli, podpowiada, prowadzi, chroni. Czyniąc ten krok powoduje, że życie Chrystusa staje się moim życiem, poznanie - zjednoczeniem, życie - szczęściem, które Duch Pana może ogłaszać innym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krok szósty: Odkryć swoje miejsce w Kościele, służyć otrzymanym darem, cieszyć się z darów innych braci i sióstr.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;"Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków... tak też jest i z Chrystusem. Wszyscy jesteśmy ochrzczeni w jednym Duchu, aby stanowić jedno Ciało"   (1 Kor 12,12-13). Aby Ciało Jezusa mogło dobrze "funkcjonować" każdy wierzący i ochrzczony powinien odkryć i żyć swoim szczególnym darem - tak, jak w ludzkim ciele: np. ręka jest przeznaczona do innych funkcji niż noga. Jakże, niestety powszechne u katolików, jest traktowanie Kościoła jako instytucji usługowej. Wymaga się          (i słusznie) od biskupów, kapłanów, zakonników, sióstr zakonnych, aby zachowywali się tak, a nie inaczej. Bierność wielu ochrzczonych, świadomość odpowiedzialności za Kościół (dziennikarzy, lekarzy, polityków... pracujących ciężko fizycznie, małżonków, rodziców, żyjących samotnie...) jest ciągle za mała, aby nie powiedzieć - mizerna. Co dał Ci Bóg? Jakie masz talenty, by głosić Królestwo Chrystusa? Św. Paweł mówi: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Jedno jest Ciało i Jeden Duch" (Ef 4,4), a "&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;każdemu &lt;/span&gt; zaś z nas została dana łaska według miary daru Chrystusowego" (Ef 4,7). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/__SGB13NxYhQ/SCM0Sq9RtII/AAAAAAAAALY/DM539E09Wwg/s1600-h/jednosc2.blog.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/__SGB13NxYhQ/SCM0Sq9RtII/AAAAAAAAALY/DM539E09Wwg/s320/jednosc2.blog.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5198055890289276034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jesteśmy sobie potrzebni i tylko wszyscy razem możemy objawiać oblicze Miłości, oblicze Jezusa dla świata. Przed Bogiem jest jednoosobowa kolejka. Stoimy "wkoło" Niego i On rozdaje dary. To, co ja mam, nie ma tego drugi, ale wszyscy mamy wszystko. Jeden drugiemu ma służyć, wszyscy zaś powinni być wdzięczni za swój dar jak i dary innych. Wszystko z dobroci Boga. Jeśli czegoś nam brakuje to ponownego odkrycia i posługiwania tymi darami, które każdy z nas otrzymał. Trzeba się też wystrzegać zazdrości o dary innych. To zasmuca Ducha Bożego! "On ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami, aby przysposobili świętych do wykonywania posługi dla budowania Ciała Chrystusowego..." (Ef 4,11-13).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DUCHU ŚWIĘTY PRZYJDŹ JAK OŻYWCZY DESZCZ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/oa0Y4JN19QE&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/oa0Y4JN19QE&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-176339350691040389?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/176339350691040389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=176339350691040389' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/176339350691040389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/176339350691040389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2008/05/dziewi-krokw-ku-odnowie-serca-ii.html' title='Dziewięć kroków ku odnowie serca - II'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/__SGB13NxYhQ/SCM0Sq9RtII/AAAAAAAAALY/DM539E09Wwg/s72-c/jednosc2.blog.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-3573502779997777644</id><published>2008-05-06T07:38:00.000-07:00</published><updated>2008-05-17T08:49:52.974-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dziewięć kroków ku odnowie serca'/><title type='text'>Dziewięć kroków ku odnowie serca - I</title><content type='html'>&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wprowadzenie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nowenna ("nowenna" - łac. nove = dziewięć [dni]) przed Zesłaniem Ducha Świętego jest nazwana "nowenną nowenn" czyli najważniejszą z istniejących. Dziewięć dni przygotowania, aby dnia dziesiątego obchodzić Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. To również 777600 sekund jak obliczyli Bracia Kapucyni z Krakowa. Kto kocha ten czeka! Maryja i Apostołowie nie wychodzili z Wieczernika, modlili się i oczekiwali. W niniejszych rozważaniach proponuje dziewięć kroków, które można postawić na różne sposoby. Dziewięć dni, albo jako trzy dni po trzy tematy w ciągu dnia. W tym drugim wypadku wymagałoby to jednak pewnego głębszego skupiania i nieco więcej czasu w ciągu dnia. Bóg jednak wie ile mamy czasu, ważne jest serce i podejmowane decyzje po każdej krótkiej medytacji. Jedno jest pewne - potrzebny jest nam ten czas skupienia i modlitwy każdego roku, na wzór Maryi i Apostołów, aby na nowo przyjąć dar odnowienia serca, aby ruszyć w drogę, żyć i działać owocniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla niektórych propozycja ta może być zbyt uproszczona. Rzeczywiście treść i forma rozważań jest skromna i jest pewnym wyborem z pośród wielu tematów, które można opracować. Poza tym może pojawić się w nas myśl o tym, że tyle razy już próbowali odnowić swe serce i nie wyszło. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Uwaga:&lt;/span&gt; odnowa serca to nie nasze dzieło! To dzieło Boga, który przychodzi ze swoją Mocą do naszego życia. Ta Moc jest Osobą bliższą nam niż my sami siebie; Miłością, której pragniemy, szukamy a nie możemy sami zdobyć; wreszcie Ogniem oczyszczającym i Rosą uzdrawiającą. Tak, Duch Święty to Ogień, nie można Go dotykać, bo człowiek może się poparzyć. Albo wchodzimy w ten Ogień i palimy się albo... no właśnie np. narzekamy, że nie da rady, to nie dla mnie. Jeśli poważnie pragniemy wejść na drogę życia w Duchu Świętym (a to jest przecież cel naszego życia chrześcijańskiego!) należy, wcześniej czy później, liczyć się z potrzebą pomocy indywidualnej (np. kapłan lub chrześcijanin o doświadczeniu duchowym, wspólnota żywego Kościoła, gdyż wchodzimy na drogę walki duchowej, na której nie wolno być ostatecznie samemu). Poniższe myśli można oczywiście rozwijać i poszerzać (może w formie dzielenia się w komentarzach). Tak przyjęta forma ma nam jednak dostarczyć pewnego światła do medytacji osobistej, jest adresowana do braci i sióstr, którzy świadomie chcą przygotować się do przyjęcia Ducha Świętego i maja już pewne doświadczenie duchowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatecznie tylko On - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Duch Święty&lt;/span&gt; - może zamienić naszą pustynię w ogród!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bp0.blogger.com/__SGB13NxYhQ/SCBv51q3ucI/AAAAAAAAAKs/DrtgnV2neMg/s1600-h/waterfall2_1024x768.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;" src="http://bp0.blogger.com/__SGB13NxYhQ/SCBv51q3ucI/AAAAAAAAAKs/DrtgnV2neMg/s320/waterfall2_1024x768.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5197277009435670978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krok pierwszy: Nieustannie wybierać Boga, który jest Miłością.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Znamy Boga poprzez nasze rany i grzechy, dlatego "zarzucamy Mu" cierpienie i śmierć.  Z "pierwszej ręki" można Go poznać tylko przez słowo Boże: "Śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było i byty tego świata niosą zdrowie... śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają  jej ci, którzy do niego  należą"  (Mdr 1,13-14; 2,24).&lt;br /&gt;Prawdziwą więc mądrością dzisiaj będzie wybrać Boga, w którym jest Światło, Życie i samo Dobro. Wybrać całym sercem, całym sobą. Wybrać poprzez modlitwę, czytanie słowa Bożego i spokojne spojrzenie wiary w ciągu dnia. Bardzo poruszyły mnie ostatnio słowa św. Jana od Krzyża, który mówi,  iż osiągniecie celu  - zjednoczenia z Bogiem - może się dokonać na drodze nieustannych wyborów. Mamy bowiem duszę, która ma jedną wolę. Jeśli więc wybieramy najmniejsze pożądania przeciwne Bogu, wola nasza nie będzie już wolna, samotna i czysta, aby mogło dokonać się boskie przeobrażenie. Duch Święty nie będzie mógł w nas działać z mocą. Wybierzmy więc  zdecydowanie; tyle razy ile razy będziemy mieli  pokusę i okazję, aby podążać w inną stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krok drugi: skrucha.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W drugim kroku nowenny przed Zesłaniem Ducha Świętego prosimy o dar skruchy. Jezus mówi: "On [Duch Święty] kiedy przyjdzie, przekona świat  o grzechu, sprawiedliwości i sądzie" (J 16,8). Powinniśmy bardzo pragnąć wypełnienia tej misji przez Ducha Świętego w naszym życiu. Uznać i wyznać grzech, wejść w skruchę, przyznać się do zakłamania,to odpowiedzieć na głos Ducha. Tylko z Jego pomocą możemy widzieć nasz grzech i jego korzenie, tylko On może pomóc nam wrócić do Ojca pełnego miłosierdzia. Dobrze by było wyspowiadać się w czasie nowenny. Dobrze jest się często spowiadać i prosić Ducha Świętego o łaskę skruchy. Denerwujemy się na świat, ludzi, innych, oskarżamy Boga, a nie widzimy naszego grzechu, tak trudno powiedzieć nam "przepraszam", "proszę o wybaczenie". Ojcowie pustyni zostawili nam piękne świadectwo  ewangelicznej skruchy. Im bardziej szli drogą za Jezusem, tym bardziej cenili sobie postawę skruchy, a ich serca stawały się  miejscem  niezwykłego  przebywania i działania Duch a Świętego. Jeden z Ojców, Teoleptos  z Filadelfii  (1250-1322)  powiedział: "kiedy jesteś  w celi  (w swoim domu), oddawaj  się modlitwie w sobie samym, zachowując czujny umysł i skruszonego ducha. Poprzez czujność swoim cieniem okryje cię kontemplacja, przez modlitwę zamieszka w Tobie poznanie, przez skruchę zaś otrzymasz mądrość, która oddali nierozumną przyjemność i utwierdzi  miłość  Boga".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Krok trzeci: Wybrać lub odnowić wybór Jezusa jako Pana.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jezus Chrystus jest "Panem nieba i ziemi" i Jemu, "dana jest wszelka władza" dlatego Jemu apostołowie "oddali pokłon" przed Wniebowstąpieniem (Mt 28, 16-18).&lt;br /&gt;Nikt z nas nie zapanuje nad swoim życiem, słowami, czynami, myślami nawet tymi najsubtelniejszymi. Nie zapanujemy nad lękiem, cierpieniem i śmiercią. Nie jesteśmy w stanie bez  pomocy Jezusa  rozwijać się i dojrzewać do nieba. Każde wydarzenie może być dla nas owocne, albo możemy się zatracać. Jezus pragnie nas prowadzić przez życie, przez wszystkie wydarzenia, dawać nam pomoc - Ducha Świętego. Powiedział o tym: nie zostawię was sierotami, będę prosił Ojca, a innego Parakleta (Obrońcę, Pocieszyciela) da wam! (por. J 14,16-17).&lt;br /&gt;Odnówmy więc oddanie się Jemu! On codziennie, w każdym momencie, pragnie nas prowadzić. Nasi poprzednicy wiedzieli o tym, dlatego modlili się nieustanie, świadomi, że każdą chwilę można wygrać lub przegrać. Wzywali więc sercem nieustannie Jezusa jako Pana. Tak zrodziła się między innymi modlitwa Jezusowa. Nicefor Pustelnik (XIII w.) powiada: "miej jako stałe zajęcie  i rozważanie to wezwanie: PANIE JEZU CHRYSTE, SYNU BOŻY, ZMIŁUJ SIE NADE MNĄ! Niech umysł w tym nigdy nie ustaje". Dlaczego tak? Najważniejsza walka toczy się w umyśle, tu powstają decyzje, a z nich czyny. Świat, nasza pożądliwość i demony podsuwają nam swoje myśli i proponują drogę, ale poza Chrystusem. Jeśli nieustannie przyjmujemy panowanie Jezusa, wyznajemy Jego Święte Imię - "smagamy naszych wrogów najpotężniejsza bronią. Nie ma potężniejszej broni na niebie i ziemi"  (Grzegorz z Synaju, XIII/XIV w.). Wtedy również możemy przyjąć Światło Ducha Świętego, który prowadzi nas do prawdy, możemy więc dobrze wybierać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CZEKAMY NA CIEBIE DUCHU ŚWIĘTY... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/SFkUHfn8PIo&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/SFkUHfn8PIo&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-3573502779997777644?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/3573502779997777644/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=3573502779997777644' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/3573502779997777644'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/3573502779997777644'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2008/05/dziewi-krokw-ku-odnowie-serca.html' title='Dziewięć kroków ku odnowie serca - I'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://bp0.blogger.com/__SGB13NxYhQ/SCBv51q3ucI/AAAAAAAAAKs/DrtgnV2neMg/s72-c/waterfall2_1024x768.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-2364080075072224045</id><published>2008-03-03T23:30:00.000-08:00</published><updated>2008-03-06T01:16:42.165-08:00</updated><title type='text'>IV. Czy kochasz mnie?”</title><content type='html'>&lt;b&gt;1. Nieznane świadectwo Paula Lauera.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początek naszego ostatniego rozważania pozwoliłem sobie „zaprosić”, Amerykanina, Paula Lauera. Był w Polsce kilka lat temu. Uczestniczył w Międzynarodowym Kongresie Rodzin. „Przywiózł" ze sobą świadectwo swego życia i przesłanie chyba nie tylko dla polskiej młodzieży. Oddajmy mu więc głos na chwilę... „Ilu z was było kiedyś zakochanych?... Kiedy byłem w szkole średniej zakochałem się w pięknej dziewczynie... Nazywała się Christine... Śmigaliśmy więc na deskach po grzbietach fal – ja kochałem Christine, Christine kochała mnie... Chodziliśmy ze sobą około roku... wyjechałem na studia... poznałem nową dziewczynę. Zgadnijcie jak miała na imię? Christine... zacząłem z nią chodzić... Christine z rodzinnego miasta dzwoniła do mnie co tydzień mówiąc, że tęskni. Kiedy dowiedziała się, że ją oszukuję rzuciła mnie... straciłem ją na zawsze... oszukałem. Grałem w zespole rockowym...występowaliśmy w klubie rockowym „Roxy"... Do tego momentu oszukiwałem Boga... tej nocy w klubie „Roxy” przestałem Go oszukiwać. Chciałbym teraz cofnąć się... do czasów mojego dzieciństwa. Urodziłem się i wychowałem w Los Angeles. Mój ojciec był Żydem, matka katoliczką. W wieku trzynastu lat poszedłem z moim najlepszym przyjacielem Fredem na przyjęcie. Palono marihuanę. Fredowi dano papierosa, nie powiedziano mu, że w środku jest także specjalny narkotyk o nazwie P C P... środek uspokajający dla słoni. My ludzie jako istoty inteligentne tylko go palimy. Fred mimo, że nie był słoniem, wypalił całego... wrócił do domu... wpadł w szał. Zaczął niszczyć wszystko, co mu wpadło w ręce,... żeby nie zabić siebie wcisnął się pod łóżko... rano był nieprzytomny, zakrwawiony, poobijany. Wzięli go do szpitala... Zrozumiałem, że cała ta zabawa prowadzi do śmierci. Modliłem się i napisałem piosenkę... Prosiłem: „Boże niech nie umiera... Fred umierał dwa razy i dwa razy przywracano go życiu, i wyżył.... ale nie potrafił już grać... nie potrafił nawet mówić. Tak wygląda szybkie życie w Los Angeles. Będziecie je mieli wkrótce tu u siebie... W wieku szesnastu lat, kiedy spróbowałem już niemal wszystkiego, doszedłem do wniosku, że jest jeszcze jedna rzecz, o której nic nie wiem, ostateczna granica - Bóg... Fred po długim okresie rehabilitacji zaczął mówić... Zaczął mi opowiadać o świętych. Zacząłem czytać o ludziach w rodzaju O. Pio. Był zakonnikiem (zm. 1969 r.) i miał dar bilokacji – potrafił być w dwóch miejscach jednocześnie. Powiedziałem sobie: chcę zostać świętym, chcę nauczyć się latać"... Fred na to: „Prawdopodobnie najpierw musiałbyś pójść do spowiedzi". Pytam, co to takiego?... Fred zaczął mi wyjaśniać. Poszedłem więc do spowiedzi i mówię: "Ojcze, jakikolwiek grzech byś wymienił, ja go na pewno popełniłem". On na to: "Czy mógłbyś mówić trochę konkretniej?". Spowiadałem się trzy godziny... Potem dwa lata mieszkałem w szopie na pustyni.. przeczytałem wszystkie potrzebne książki... Bóg zmienił moje życie. Wróciłem z pustyni i zobaczyłem to wszystko. Zrozumiałem, że to kultura śmierci... Skąd się to wzięło?... (to dzieło) rewolucji, która rozpoczęła się w latach sześćdziesiątych i która okazała się wielkim niewypałem. My, Amerykanie ciągle próbujemy ją sprzedawać reszcie świata... zawiedliśmy się na niej, ale mamy nadzieję coś na niej zarobić... Tymczasem teraz w Stanach Zjednoczonych rozpoczyna się nowa rewolucja. Jest jeszcze bardzo mała, ale rośnie w siłę.. Tak jak rodzice w latach sześćdziesiątych zmienili świat, tak teraz nastolatki powiadają: "Dosyć!". Dwa tysiące lat temu Bóg... wybrał do pomocy nie króla, proroka, prezydenta czy faraona, lecz jedną nastolatkę. Nastolatka Maryja zmieniła świat, ponieważ powiedziała Bogu: "Tak!" Wierzę i wiem, że Bóg patrzy dzisiaj z góry na ziemię i mówi: "Potrzebuję nastolatków" . I myślę, że mówi coś jeszcze: "Potrzebuję Polski...".&lt;br /&gt;Dwa oblicza człowieka – Paula Lauera, żyjącego bez Bożej miłości i w obliczu miłującego Ojca. Dwa sposoby oceniania świata, życia. Czy Paul Lauer musiał doświadczyć „dna", aby odkryć światło? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Pozwólmy, by Jezus zadał nam trzecie pytanie.&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;(trzecie pytanie Jezusa, a czwarte w rekolekcjach)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostało ono wypowiedziane po raz pierwszy do Piotra w interesującym momencie: przy posiłku, na plaży, już po zmartwychwstaniu. Piotr nie miał dobrego humoru. Zdradził Jezusa. Uciekł spod krzyża swojego Mistrza, czyli z sytuacji, w której sprawdza się przyjaźń. A teraz sam Jezus staje przed nim. Zwyciężył śmierć. Żyje i przychodzi do swoich uczniów. Piotr nie zaczyna rozmowy, czuje się winny. Jezus zaś nie krzyczy, nie wyrzuca mu zdrady, ale zadaje pytanie, które go podnosi: &lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;„...czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci? (J 21,15)&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;. &lt;br /&gt;I tak, aż trzy razy. Nic nie było ważniejsze dla Pana, od tego wyznania Piotra. Jezus znał jego serce, tak jak każdego z nas i wie, że możemy zacząć na nowo, od początku. Ale już nie sami, już nie tak pewni, ale z Nim. Kiedy kocham Jezusa, wyznaję mu to, powracam ciągle do tego wyznania, całe moje życie układa się w nowej perspektywie.&lt;br /&gt;Popatrzmy na powyższe świadectwo Paula Lauera od tej strony. W pierwszym okresie życia, kiedy nie znał Jezusa też mówił, że kochał. Potem jednak, gdy zaczął kochać Boga jakież nowe spojrzenie na świat, człowieka, Amerykę, Polskę... Sprawa więc idzie o „rozumienie” miłości. Wielkim znakiem dla nas jest ostatnia Encyklika Benedykta XVI „Deus caritas est” („Bóg jest miłością”, por. 1 J 4,16), która jednoznacznie stawia problem właściwego, biblijnego rozumienia miłości.                                &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pismo św., a dokładniej Nowy Testament zostało napisane w języku greckim. Grecy, naród, który jest kolebką myśli filozoficznej, mają bardzo precyzyjny język. Na określenie miłości mają aż cztery słowa: &lt;b&gt;&lt;i&gt;eros, storge, filia i agape.&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; "Eros" oznacza zwłaszcza pożądliwość płciową; "storge" - czułość, przywiązanie; "filia" - ludzką przyjaźń, zażyłość, serdeczność; "agape" - miłość męża i żony, Boga do człowieka i człowieka do Boga, miłość braterską, ofiarną, aż po oddanie życia, śmierć za drugiego. Aby zaznaczyć zupełnie nowe podejście do miłości u chrześcijan, ani razu nie ma w Nowym Testamencie użytego słowa "eros" i "storge" kiedy jest mowa o miłości. Najczęstszym słowem oznaczającym miłość jest słowo "agape". Istotą miłości, kochania jest przede wszystkim: pragnienie dobra dla drugiej osoby, danie życia z siebie, ofiarność na wzór Jezusa Chrystusa. On jest jedynym odniesieniem tej miłości. Po niej poznaje się chrześcijan. Grzyby są dobre i smaczne, ale nie wszystkie. Wystarczy raz ugryźć i połknąć muchomora i zakończyć życie. Podobnie dokonujemy wyboru, uznajemy za  „smaczniejsze", mówiąc: najpierw "eros" potem "agape". Bardzo ważny jest tutaj list Ojca Świętego Benedykta XVI na Wielki Post 2007 r. (Będą patrzeć na tego, którego przebili). W pewnym sensie to streszczenie Encykliki  "Deus caritas est". Czytamy we wspomnianym liście: "Pojęcie "agape", wielokrotnie występujące w Nowym Testamencie, odnosi się do ofiarnej miłości, która zabiega wyłącznie o dobro drugiego; natomiast słowo "eros" oznacza miłość osoby, która pragnie posiąść to, czego jej brakuje, i pragnie zjednoczenia z umiłowanym. Miłość, jaką miłuje nas Bóg, to niewątpliwie agape. Czyż bowiem człowiek może dać Bogu jakieś dobro, którego On jeszcze nie posiada?".  Tutaj papież mówi coś fenomenalnego: mówi, iż miłość "eros", której Bóg jest źródłem jest najgłębiej objawiona w krzyżu Jezusa Chrystusa. Z krzyża więc należy jej sie uczyć!!! "W krzyżu ujawnia się Boża miłość (eros) do nas. Eros jest bowiem – jak mówi Pseudo-Dionizy – tą siłą, "która nie pozwala kochającemu, by pozostał sam w sobie, lecz nakłania go do zjednoczenia z osobą kochaną". Czyż istnieje bardziej «szalony eros» (N. Kabasilas)  od tego, który sprawił, że Syn Boży zjednoczył się z nami tak dalece, że wziął na siebie następstwa naszych zbrodni i za nie cierpiał?". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus w rozmowie z Piotrem. Pyta o "agape" i "filia". Czy ty Piotrze jesteś mi przyjacielem, czy jesteś zdolny być ofiarny, kochać prawdziwie? Tak, Panie TY WIESZ...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka miłość może tylko rozwinąć człowieka, miłość oparta o Tego, który umiłował do końca. Skoro więc odpowiedziałeś na pierwsze pytanie Jezusa: &lt;i&gt;&lt;b&gt;Czego szukasz?&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; I wiesz już Kogo i czego szukasz, skoro &lt;i&gt;&lt;b&gt;zrozumiałeś co Jezus uczynił dla Ciebie&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;, kolej na najważniejsze pytanie: &lt;i&gt;&lt;b&gt;Czy Ty kochasz Jezusa?&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy Jezus ma prawo Cię tak zapytać? Tak On ma takie prawo! Tak, ponieważ oddał „sto procent” Siebie i może zapytać tylko o „sto procent” Ciebie. A jeśli nie. Będziesz "kochał" na swoją miarę, na miarę gazety, filmu, a więc tylko na jakiś procent tego, czego pełnia jest tylko w Chrystusie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Jak trwać w miłości Jezusa?&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ty Mnie miłujesz więcej...? To serce chrześcijaństwa. Pan nie pytał Piotra, Paula Lauera i nas, jaki mamy pogląd na miłość, co to znaczy kochać, jakie są granice miłowania, ale tylko to: &lt;i&gt;,&lt;b&gt;Czy Mnie...?,&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;. Pragnie odpowiedzi twarzą w twarz, szczerze, jednoznacznie. Pyta przychodząc do nas z ranami w rękach, boku, stopach, po tym jak za mnie umarł i  z pośród martwych - wstał! Pyta codziennie. Jak mogę trwać w Jego miłości, jak dojrzewać w tej miłości? Światła powinniśmy szukać w słowie Bożym, które wskazuje następca św. Piotra – Jan Paweł II. Wzywa nas, abyśmy na początku nowego tysiąclecia sięgnęli do tekstu Ewangelii Św. Łukasza i odczytali go sercem (Novo millennio ineunte, nr 1 i 58):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;,&lt;b&gt;„Pewnego razu – gdy tłum cisnął się do Niego, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret – zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił Go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: "Wypłyń na głębie..." A Szymon odpowiedział: "Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci. Skoro to uczynili, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci zaczynały się rwać. Skinęli więc na współtowarzyszy w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli; i napełnili obie łodzie, tak że prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: "Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny". I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali; jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. A Jezus rzekł do Szymona: "Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił". I wciągnąwszy łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim” (Łk 5, 1-11).&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw Szymon słuchał z innymi słów Jezusa. Ale On sam –Jezus chciał przemówić do Szymona bardzo osobiście. Skierować do niego słowa na teraz, ale i na przyszłość. Chce to uczynić w miejscu jego pracy, trudu, radości, ale i w pewnym sensie miejscu niespełnienia: „całą noc nic nie ułowiliśmy”. Jezus prosi: „odbij od brzegu”, a potem: „wypłyń na głębię”... Każdego z nas Jezus prosi o to: zostaw zgiełk i  brzeg, który wiąże cię z tłumem, chcę być tylko z Tobą, choć chwilę... Dzieje się to jeśli świadomie idę na Mszę Św., czy osobiście otwieram  Biblię lub po prostu trwam w ciszy, adorując Jezusa. Na głębi polecenia wydaje Pan. Często wydają się nam one nielogiczne, poza schematami, dotychczasową wiedzą – jak w przypadku Szymona... Wprawiają w osłupienie, prowadzą do odkrycia, że On jest PANEM, a ja grzesznikiem. On jest Panem, który tak bardzo zbliżył się do mojego życia, miejsca, w którym teraz jestem... Oto jezioro, łódź, sieć... Poprzez obecność Jezusa, posłuszeństwo Szymona staja się symbolem dla każdego, kto uwierzy Jezusowi.... Od teraz, od tego wydarzenia „na głębi” jeziorem - staje się świat, łódź – symbolem przyjaźni z Jezusem, a sieć - słowem, postawą poprzez którą ludzie będą doświadczać DOBREJ NOWINY: „odtąd ludzi będziesz łowił”. Trwać w miłości Jezusowej to trwać w słowie Bożym. To znaczy znać, poznawać Słowo, iść za Nim. Człowiek, który mówi "kocham", chce poznać tajemnice, sekrety, plany ukochanej osoby. To może się dziać w relacji do Jezusa, powinno się dokonywać codziennie, właśnie „na głębi”. Słowo Jego Serca to pierwszy krok. Czyż On sam nie pragnie zaprosić nas na Ucztę, gdzie nakarmi nas Sobą? Czy nie pragnie poprowadzić nas do żywej wspólnoty wiary - Kościoła? Jeśli kocham - usłyszę... jak zrobić pierwszy krok, potem drugi i następne, znajdę Jego świadków, którzy mnie poprowadzą, pomogą wzrastać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4 . Kocham Cię Jezu!&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Na głębi”, gdzie doświadczamy mocy Pana Jezusa, ale i głębi swojej grzeszności może i powinna paść odpowiedź na pytanie samego Jezusa: &lt;i&gt;&lt;b&gt;„Czy kochasz mnie?”&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;  W oryginalny sposób uczynił to Elias Aslaksen w swojej książce „Ukryte skarby", którą napisał w 1929 roku. W około siedemdziesięciu wezwaniach daje odpowiedź Jezusowi na  najważniejsze pytanie. Przytoczmy niektóre wyznania Eliasa. Niech będą początkiem naszej modlitwy, naszego wyznania: &lt;br /&gt;„On jest moim pokojem. Poza tym wszystko może być niepokojem&lt;br /&gt;i zamieszaniem, jeżeli tak ma być.&lt;br /&gt;On jest moją radością. Innej radości nie potrzebuję.&lt;br /&gt;On jest moim mieszkaniem. Poza tym mogę być bezdomnym przez wszystkie dni mojego życia, jeżeli tak ma być&lt;br /&gt;On jest przebłaganiem za wszelki grzech. Wszystkie moje grzechy wyrzucił za siebie. Jeżeli by potem zdarzyło się, że zgrzeszyłem, natychmiast chce mi przebaczyć, ponieważ również to jest przebłagane.&lt;br /&gt;On jest moim pasterzem. Chociażby nikt inny mnie nie strzegł, to On robi to wiernie dzień i noc.&lt;br /&gt;On jest moją pieśnią pochwalną. Chociażby nie było żadnego innego tematu, albo powodu do śpiewania pieśni pochwalnych, to jednak On jest nią.&lt;br /&gt;On jest moim kapitałem. Innego kapitału nie potrzebuję. Jeżeli jest on za mały, to wszystko jest za małe.&lt;br /&gt;On jest moim dochodem. Jeżeli on się skończy, to skończy się wszystko.&lt;br /&gt;On jest moim ubezpieczeniem. Jeżeli to nie jest bezpieczne, to nic nie jest bezpieczne.&lt;br /&gt;On jest moją przyszłością. Na Niego kieruję swój wzrok. Na jego spotkanie idę. Wtedy moja przyszłość jest jasna i długa.&lt;br /&gt;On jest moim odpocznieniem. Choćby ciało nie miało żadnego łóżka, albo poduszki, to mimo to mój duch ma wyborną kwaterę - w Nim!&lt;br /&gt;On jest moją spiżarnią zapasów. Chociaż poza tym nie mam innych zapasów, to jednak&lt;br /&gt;w Nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości, a ja jestem członkiem Jego ciała, napełnionym przez Niego.&lt;br /&gt;On jest moim poprzednikiem. Ja nie idę po nieznanej drodze, jako odkrywca. To jest droga utorowana, po której Jezus biegł naprzód; każdy krok był postawiony przez Niego.&lt;br /&gt;On jest moim wyszukanym jedzeniem. On jest chlebem życia. Jego ciało jest prawdziwym pokarmem. Poza tym to najprostsze i nieskomplikowane jedzenie jest wystarczająco dobre.&lt;br /&gt;On jest moją różą i lilią. Innych kwiatów, ku upiększaniu i dla dobrego samopoczuciu, nie potrzebuję.&lt;br /&gt;On jest dla mnie dobrą pogodą. On jest moim słońcem, które nigdy więcej nie zajdzie. Nikt nie miał nigdy piękniejszej pogody.&lt;br /&gt;On jest Synem Człowieczym, człowiekiem, synem Abrahama, synem Dawida, narodzonym z Maryi.&lt;br /&gt;On jest dla mnie wszystkim..."    &lt;b&gt;KOCHAM CIĘ JEZU!&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-2364080075072224045?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/2364080075072224045/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=2364080075072224045' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/2364080075072224045'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/2364080075072224045'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2008/03/iv-czy-kochasz-mnie.html' title='IV. Czy kochasz mnie?”'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-8529041051821788495</id><published>2008-03-03T23:13:00.000-08:00</published><updated>2008-05-17T10:13:33.763-07:00</updated><title type='text'>III. Czy rozumiecie co wam uczyniłem?</title><content type='html'>&lt;b&gt;1.Ból rozdzielenia.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biblia zawiera w sobie wiele ksiąg, które z kolei podzielone są na rozdziały. Rozdziałów jest ponad tysiąc. Charakterystyczne jest to, że tylko trzy pierwsze rozdziały pierwszej księgi Biblii, nazwanej od pierwszych jej słów, Księgą Rodzaju, mówią o jedności, harmonii Boga z człowiekiem. Chrześcijanie przyjmują Biblię jako Księgę Świętą, w której objawiona jest Prawda o tym, co zdarzyło się na początku, po stworzeniu kosmosu, świata i człowieka. W trzecim rozdziale Księgi Rodzaju jest opisany ból rozdzielenia, rozdarcia harmonii miedzy Bogiem a człowiekiem. Człowiek nie stoi u początku tego stanu. Jako wolne stworzenie uległ pokusie doskonalszego od siebie stworzenia, upadłego Anioła, który wcześniej jako istota wolna powiedział do Boga: „Nie będę Ci służył”. Tragedia buntu szatana, zatruła boleśnie człowieka. Obrazowo naszą sytuację można porównać do rzeki, która utraciła źródło; jeszcze chwilę popłynie w niej woda, a potem „umiera”. &lt;br /&gt;Wszystkie pozostałe Księgi Biblii, ich rozdziały, mówią o przywracaniu utraconej harmonii człowieka z Bogiem. To z kolei jest wolną inicjatywą samego Boga. Jak wiele doświadczeń życiowych, codziennie,  ilustruje nam tę zasadniczą Prawdę o bólu rozdzielenia i potrzebie jedności z Bogiem. &lt;br /&gt;Kilka lat temu w USA ukazała się książka, której autorem jest znany psycholog Alan Loy McGinnis pt. "Sztuka przyjaźni". Mówiąc o przyjaźni wskazuje, że istotnym elementem jej jest: obecność i dotyk - gest przyjacielski. Ilustruje to pewnym wydarzeniem  z życia swojego przyjaciela, który miał małą córeczkę. Lubiła ona, kiedy tatuś przychodził z pracy, słuchać bajki "O świnkach". Siadała wtedy tacie na kolanach i słuchała. Tak było codziennie. Aż do czasu kiedy zmęczony tym codziennym opowiadaniem bajki, tato wymyślił, że może ją nagrać na magnetofon i córeczka może sobie odtwarzać i słuchać jej nawet częściej, niż jeden raz na dzień. Po kilku dniach tego eksperymentu, gdy tato wrócił z pracy zastał w drzwiach swoją córeczkę, która trzymała w jednej ręce magnetofon, a w drugiej książeczkę z bajką "O świnkach". Tato zapytał: Co się stało? Zepsuł się magnetofon, czy nie potrafisz włączyć'? Nie! Chciałem usiąść na kolanach magnetofonu, lecz nie potrafię! Córeczka tak naprawdę potrzebowała taty, a nie słuchania tej samej bajki. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Potrzebowała obecności ojca - taty i tego wszystkiego, co jest z nią związane.&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Jezus i "sztuka przyjaźni".&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Jest w Biblii  księga, którą nazywamy Księgą Mądrością Syracha. Wśród wielu tekstów są również słowa o przyjaźni, o szukaniu przyjaciela i o tym, że moc przyjaźni poznaje się nie tyle po ilości godzin spędzonych przy stole, ale ilości godzin spędzonych w sytuacjach beznadziejnych i trudnych. "Bywa przyjaciel, ale tylko jako towarzysz stołu, nie wytrwa on w dniu twego ucisku (6, 10), dlatego „wierny przyjaciel jest lekarstwem życia; znajdzie go bojący się Pana" (6, 16). Kiedy potrzebne jest lekarstwo? W chorobie. A jaka to choroba jest najbardziej dramatyczna dla człowieka? Brak sensu życia, samotność, bezradność, cierpienie, zło, grzech, śmierć... Trzeba nam było takiego Przyjaciela, który by był lekarstwem dokładnie na te "choroby". Jezus, BÓG-CZŁOWIEK zna sztukę przyjaźni. "Rozbił swój namiot" wśród grzeszników, czyli nieprzyjaciół Boga. Dał nam swoje Słowa, Życie, Ciało i Krew, nawet swoją Matkę, Maryję, wszystko co miał. Wszystko rozdał, łącznie z sobą! Czy mógł uczynić coś jeszcze ? Jest takie miejsce w Ewangelii św. Jana, które jak w soczewce skupia przychylność Jezusa względem nas. Chodzi o niezwykły gest miłości, o którym czytamy w rozdziale trzynastym. Jezus, tuż przed oddaniem życia za swoich przyjaciół, oddaniem Siebie jako pokarm, umywa nogi swoim uczniom. Bóg przy nogach człowieka ! Bóg myjący nogi na znak umiłowania do końca! (por. J 13, 1). Czynność ta była zarezerwowana niewolnikom. Oni obmywali nogi swojemu Panu. Oto ten gest wykorzystał Chrystus, aby człowiekowi, czyli Tobie i mnie pokazać, że chce być i jest dla nas jak służący, jak lekarstwo na każdą chorobę! Czyż Jezus nie mówi przez ten gest: Obmyłem Cię i obmywam ! Czynię Cię czystym! Jezus pyta: Czy rozumiecie co wam uczyniłem ?” (J 13, 12). Czy rozumiecie, że podzieliłem się z wami życiem, że nie opuściłem i nigdy nie opuszczę, nawet wtedy gdy grzech niszczy wasze życie! Zawsze jestem blisko was! Zawsze chcę was obmywać! Kiedy tylko zapragniecie przyjdźcie, a Ja was oczyszczę. Czy rozumiecie ? Czy ty to rozumiesz? Ten symbol umycia nóg był według egzegetów (ludzi badających naukowo sens i znaczenie słów Biblii) w pierwotnym Kościele, nawiązaniem do odpuszczania grzechów popełnionych po chrzcie św. Rzeczywiście Jezus w tej scenie przeciwstawia kąpiel całego ciała, która czyni człowieka czystym, samemu umyciu nóg, które usuwa proch z ulicy. Człowiek jest "cały czysty", bo Jezus umarł za wszystkich, a w chrzcie św. łaska ta spłynęła na nas w pełni, ale i po otrzymaniu chrztu św. grzeszymy i wtedy również Jezus pragnie "umyć" nasze nogi, oczy, ręce, serce, które przyprószył "proch" tego świata. (Por. Bednarz M., Pisma św. Jana, Tarnów 1994, s. 115-119) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Szczególne miejsce odnowienia przyjaźni z Bogiem.&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźmy sobie człowieka, który nie mył się od urodzenia... To normalne, że korzystamy z dobrodziejstwa siostry wody. Trochę delikatniejsza jest sprawa z sumieniem. Jego nie widać. A może być z nim coś nie w porządku. Może natychmiast nie reagować na ból rozdzielenia od Boga, na zło, grzech. Delikatny impuls, pochodzący z naszego serca, który jest darem Stwórcy, może być zlekceważony, spotkanie z obmywającym mnie Jezusem odkładane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;• Wydaje się, że pierwszą trudnością jaką napotykamy w drodze na to spotkanie jest fakt, że "nie widzimy" prochu. Nie czujemy się grzesznikami. Nie widzimy grzechu.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;-Kompas to takie urządzenie, które wskazuje prawidłowo kierunek północny. Jest niezbędny w nieznanym terenie. Aby zadziałał, trzeba wyjąć go z kieszeni, odbezpieczyć unieruchomioną igłę i trzymać go dokładnie poziomo. Wskazówka spokojnie ustawi się w kierunku północnym, gdyż jest pociągana siłą magnetyczną bieguna, którego nie widać, ale który istnieje. Podobnie jest z sumieniem. Jest jak kompas. Zadziała i wskaże dobry kierunek, albo odchylenie od prawidłowej „trasy” wtedy, jeśli uświadomię sobie, że istnieje poza mną Boże Prawo - biegun odniesienia, które wskazuje i mówi co jest dobre a co złe. W każdym momencie jesteśmy wolni. Wybieramy. Kiedy się spowiadam, uznaję, że sam z własnej woli wybrałem zły kierunek, odszedłem świadomie z "trasy zbawionych", z drogi przykazań. Sumienie więc (kompas) i Boże przykazania są darem Ojca z nieba, naszego" punktu" docelowego. Są darem, bo wolność może człowiek wykorzystać do złego. Są darem, bo odnajdujemy drogę powrotu na właściwą drogę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;• Ciągle popełniam te same grzechy?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;-To tak jak z plewieniem ogrodu. Mądry ogrodnik nigdy nie męczy się wyrywaniem&lt;br /&gt;chwastów, choć one ciągle wyrastają. Robi to, bo wie, że tylko w taki sposób ogród jego będzie piękny, a rośliny, kwiaty, owoce, będą dorodne, dobre i zdrowe. Nie może tak po prostu zostawić swojego ogrodu i wyjechać na zawsze. Nawet jak wszystkie chwasty usunie, musi czuwać, aby nie pojawiły się nowe z resztek korzeni, które pozostały. Gdy i to uczyni nic i nikt nie gwarantuje mu, że wiatr nagle nie przyniesie z zewnątrz do jego ogrodu złych nasion, które mogą nagle zakiełkować. Czy nie tak jest z naszym sercem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;• Nie wiem co mówić?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;-Zrób "rachunek sumienia". Zgrzeszyć można myślą, słowem, uczynkiem i zaniedbaniem... Kto może powiedzieć, że kochał doskonale całym sobą, w każdym momencie swojego życia?: "Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej, umysłu, z wszystkich sił a bliźniego swego jak siebie samego"(Por. Mk l2.29-30).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;• Nie czuję potrzeby spowiadania się!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Słyszałem kiedyś o "prawie obrusa". Kiedy pijemy kawę na czystym obrusie, wystarczy zrobić jedną plamę, żeby się tym przejąć i przepraszać za swoją nieuwagę.&lt;br /&gt;Kiedy jednak pijemy kawę codziennie na obrusie, który nie był prany rok, to jedna plamka więcej wcale nie robi różnicy na zaplamionym brudnym obrusie. Co wtedy trzeba zrobić? Pewnie kupić proszek i dobrze wyprać obrus. Kiedy więc człowiek "nie czuje" potrzeby spowiadania się dłuższy czas to prawdopodobnie trzeba zrobić dłuższy rachunek sumienia, zobaczyć wszystkie plamy i oddać Jezusowi w odnawiającej kąpieli swoje wnętrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;• Wystarczy, że jestem dobry!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;-Jaka jest Twoja miara "dobroci" ? Jeśli porównasz się z sąsiadem... z więźniem... to jesteś "dobry", ale Bóg dał nam Jezusa jako "miarę" dobroci. Jeśli porównasz się z Jezusem, a to jest jedyny punkt odniesienia chrześcijanina; z Jego słowami, Jego czynami, modlitwą, miłością bliźniego, to co wtedy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;• Spowiadanie jest upokarzające, boli!&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;- Ból jest też darem. Fizyczny i duchowy. Weźmy ból zęba. To sygnał, że coś złego dzieje się z nim. Idę wtedy do dentysty. Owszem boli, ale ból nie jest tu celem. On po prostu "zaprowadził" mnie do dentysty. Wyobraźmy sobie, że zęby nie bolą.&lt;br /&gt;Powoli zaczynają się psuć. Tak od środka, że nic nie widać. Pewnego ranka wstajemy&lt;br /&gt;i chcemy jak zwykle umyć sobie nasze zęby. Patrzymy do lusterka a tu akurat brakuje&lt;br /&gt;tych dwóch pierwszych z przodu. Nic nie bolały, zepsuły się i wypadły. Podobnie z "bólem" wewnętrznym, z wyrzutami sumienia. To cierpienie, ale ono prowadzi nas delikatnie do pełnego zdrowia naszego ducha powierzenia się radykalnie Jezusowi Chrystusowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;• Wyznaję grzechy Bogu jak bracia Protestanci.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;-Spotkałem kiedyś studenta na wakacjach, katolika. Przyznał się, że rozłożył sobie żal za grzechy na jakiś okres czasu. Będzie żałował za poszczególne grzechy a potem będzie wolny. Stanie się to powiedzmy po upływie dwóch lat. Rzeczywiście na świecie jest ponad pięć miliardów ludzi. Z tego około 2 mld to chrześcijanie. W tym ok. 1,2 mld to katolicy. Z całej liczby katolików też nie wszyscy spowiadają się. Co z resztą? Przecież Bóg jest miłosierny? Kocha Protestantów, Żydów, Muzułmanów, Hindusów, niewierzących! Czy Jezus uczynił dla nas gorzej i dał nam mniej? Powróćmy do naszego studenta. Pytanie, które zrodziło się w moim sercu było następujące: kiedy będziesz wiedział, że twoje grzechy są ci zupełnie odpuszczone. Kiedy minie oznaczony rok. A kiedy kończy się rok ? 31 grudnia. Kiedy dokładnie? Wtedy gdy zegar wybije 12 razy północ. A więc zegar zadecyduje o odpuszczeniu twoich grzechów? Jezus powiedział do Apostołów w Wieczerniku: &lt;b&gt;"Pokój Wam! Jak Mnie posłał Ojciec, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział: Weźmijcie Ducha  Świętego. Którym odpuścicie  grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane" (J 20, 21-23)&lt;/b&gt;. Spowiedź jest sakramentem. To rzeczywista obecność Jezusa w posłudze kapłana. Mamy pewność, słyszymy, że On tutaj jest i obmywa nas. Oczywiście, Bóg przebacza grzechy również poza tym sakramentem. Jest Bogiem! Dał nam Jednak Syna swego nie po to, abyśmy mieli gorzej i mniej, ale by w posłudze Kościoła i kapłana otrzymać pewność Jego przebaczenia i aby raz na zawsze wyeliminować z życia naszego słowo "może" mi wybaczył. Właśnie tu staje jako najwierniejszy Przyjaciel w naszej chorobie nie aby osądzić cię, ale obmyć „z prochu tego świata”, z grzechów, abyś "miał udział z Nim" jak Piotr, Apostołowie, wszyscy, którzy uwierzyli i przyszli do Niego, i dali się obmyć, bo zrozumieli co uczynił dla nas Jezus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Modlitwa o dobrą spowiedź.&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie, pojednaj mnie ze mną.&lt;br /&gt;Jakże mogę spotykać i kochać innych,&lt;br /&gt;jeśli już nie spotykam i nie kocham siebie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie, który mnie kochasz takim, jaki jestem,&lt;br /&gt;a nie takim, jakim jedynie chciałbym być,&lt;br /&gt;pomóż mi przyjąć moją sytuację,&lt;br /&gt;z jej smutkiem i nadzieją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naucz mnie żyć blaskiem i cieniem,&lt;br /&gt;wśród łagodności i wybuchów gniewu,&lt;br /&gt;we łzach i śmiechu,&lt;br /&gt;w mojej przeszłości&lt;br /&gt;i w teraźniejszości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ucz mnie przyjmować siebie, &lt;br /&gt;jak Ty mnie przyjmujesz,&lt;br /&gt;i kochać siebie tak, &lt;br /&gt;jak Ty mnie kochasz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwolnij mnie od doskonałości &lt;br /&gt;na moją tylko miarę&lt;br /&gt;i otwórz na świętość, &lt;br /&gt;którą chcesz mi dać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oszczędź mi cierpień Judasza&lt;br /&gt;wchodzącego w siebie, &lt;br /&gt;by potem już nie wyjść,&lt;br /&gt;trwania z rozpaczą i strachem &lt;br /&gt;wobec swego grzechu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udziel mi żalu Piotra&lt;br /&gt;spotykającego milczenie &lt;br /&gt;Twojego spojrzenia&lt;br /&gt;pełne czułego współczucia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli miałbym płakać,&lt;br /&gt;niech to nie będzie płacz nad sobą samym,&lt;br /&gt;raczej nad Twoją zdradzoną miłością. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panie, Ty znasz drążącą mnie rozpacz &lt;br /&gt;i wstręt do siebie,&lt;br /&gt;które bez przerwy przerzucam na innych!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech Twoja dobroć pozwoli mi żyć&lt;br /&gt;w moich własnych oczach! &lt;br /&gt;Tak bardzo chciałbym &lt;br /&gt;odemknąć bramę mojego więzienia,    &lt;br /&gt;w którym sam siebie&lt;br /&gt;zamknąłem na klucz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udziel mi odwagi do wyjścia.                                                                              &lt;br /&gt;Powiedz mi, że wszystko potrafi wierzący.&lt;br /&gt;Powiedz, że jeszcze może mnie uzdrowić&lt;br /&gt;światło Twojego słowa i Twego spojrzenia.       (Michel Hubaut)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;"Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nade mną"&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/r2eP5anmHMo&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/r2eP5anmHMo&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-8529041051821788495?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/8529041051821788495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=8529041051821788495' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/8529041051821788495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/8529041051821788495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2008/03/czy-rozumiecie-co-wam-uczyniem.html' title='III. Czy rozumiecie co wam uczyniłem?'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-4903338159843197194</id><published>2008-03-03T23:04:00.000-08:00</published><updated>2008-03-06T01:22:32.109-08:00</updated><title type='text'>II. Czego szukacie?</title><content type='html'>&lt;b&gt;1. Nasze poszukiwania.&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sydney Omara jest astrologiem, mieszka w Filadelfii. Zna Go cała Ameryka i wielu w Europie. Z jego usług korzystali i korzystają prezydenci, biznesmeni, aktorzy (np. Ronald Regan, Elizabeth Taylor, Sylwester Stallone, Arnold Schwarzenegger, Jack Nicholson, Michael Jackson). Przepowiednie i horoskopy są drukowane codziennie w ponad 300 dziennikach. Korzystają z nich dziennikarze w programach radiowych i TV. Twierdzi, że wierzy mu 100 mln ludzi w USA. Oprócz niego jest w USA ok. 25 tys. dobrze płatnych astrologów. Omara ujawnił, że najczęściej jego klienci pytają o: &lt;b&gt;&lt;i&gt;miłość, pieniądze i zdrowie&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; - w takiej właśnie kolejności. (Zwoliński A., Mówiące gwiazdy. O astrologii., Posłaniec Serca Jezusowego 6/94, s.10-11).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W połowie października 1996 r. przebywał w Polsce O. Joseph-Maria Verlinde. Mówił o swojej drodze do Boga, długiej i dramatycznej bo poprzez religie Wschodu. Między innymi powiedział: „Idąc za pragnieniem bycia człowiekiem w &lt;b&gt;&lt;i&gt;pełni wolnym&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; odczułem, że w moim życiu jest pewna szczelina..., że tkwi pustka, którą bez skutku próbowałem wypełnić poszukiwaniami naukowymi, różnymi zainteresowaniami..." (studiował w tym czasie i uzyskał na uniwersytecie we Francji dwa doktoraty z fizyki i chemii). Mówił: „Postanowiłem (rozpocząć) poszukiwania duchowe... zwróciłem się w stronę Wschodu... spotkałem guru, który przyjął mnie jako swego ucznia... w ciągu czterech lat trzykrotnie odbyłem podróż dookoła świata, przebywałem w aśramach w Himalajach, do których niewielu Europejczyków ma dostęp... mogłem zgłębić praktykę jak i teorię hinduizmu". (Zeszyty odnowy w Duchu Świętym, Kraków, 9/96, s. 45-46). Jak widzimy, człowiek odnajduje wielkie pragnienia duchowe i może ich poszukiwać z wielką intensywnością, rezygnując np. z kariery naukowca.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jeden przykład. O poszukiwaniu spokoju, odprężenia, zdrowia za wszelką cenę. Bardzo łatwo dzisiaj znaleźć takie propozycje. Ten przypadek dotyczy młodej osoby studiującej. Wystarczyło kilka godzin muzyki psychotronicznej, którą otrzymała jako ćwiczenia z ulotkami. Miało ją odprężyć, uspokoić, pomóc się skoncentrować przy nauce. Efekty: nie mogła się modlić, często nawiedzały ją bluźniercze myśli, których nie pragnęła. Zdarzało się to szczególnie w kościele. Ból szyi i kręgosłupa, z dnia na dzień zauważała rozbicie, przyszedł niepokój. Kiedyś na jednym ze spotkań prowadząca mistrzyni powiedziała coś o Kościele z taką nienawiścią, że już nie wytrzymała. Odeszła. Przyszła do kapłana katolickiego mówiąc: „proszę o pomoc”.&lt;br /&gt;Na ulotkach, które przyniosła czytamy między innymi:&lt;br /&gt;„Warsztaty psychotroniczne ATHANOR.. Tytuł ulotki: „Przed obliczem Przedwiecznego". Kaseta mag. 2razy 30 min. ... tylko przez słuchawki... kaseta do synchronizacji półkulowej na fali 6 Hz... dla osób o dolegliwościach psychiatrycznych... oczyszcza umysł... " Z tej samej ulotki: „Mistyczna podróż do wnętrza ziemi"... kaseta... tylko przez słuchawki... dźwiękowa tabletka nagrana na tej kasecie będzie działać tym lepiej, im mniej będziesz o niej myślał... ". I jeszcze: „ANASTENARIA, Szamańska muzyka transowa... kaseta... tylko przez słuchawki... elektroniczna wersja nagrania (dokonanego) w Grecji podczas misteriów, których uczestnicy wykonują taniec sakralny boso na czerwonym żarze z dogasającego ogniska, nie parząc się przy tym... muzyka prastara... "(do dziś w tych rejonach Grecji składa się bóstwom ofiary ze zwierząt) Potem czytamy: „...jest zatem kasetą do uprawiania magii i czarów ".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Pierwsze pytanie Jezusa z Nazaretu.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele pytań do nas dociera. Ze świata i z naszego serca. Szukamy na nie odpowiedzi. To dobrze. Pytania o: &lt;b&gt;&lt;i&gt;miłość, pełną wolność, zdrowie, pieniądz, ukojenie, efektywne działanie, doświadczenie duchowe... &lt;/i&gt;&lt;/b&gt;. Wiąże się to, jak widzieliśmy z powyższych przykładów, z przyjęciem propozycji drogi, przyjęcia również przewodnika (mądry człowiek, filozof, astrolog, guru...). Pytania i „pragnienia człowieka nie są tak delikatne jak jedwabna nić, są potężne jak lawina... i to stanowi naszą wewnętrzną tajemnicę" – słowa kardynała Martiniego. Dlatego, by być człowiekiem, sobą, autentycznym, umieć kochać - trzeba się przyjrzeć naszym pragnieniom, uporządkować je, wyjaśnić...&lt;br /&gt;Życie Jezusa z Nazaretu opisują  cztery Ewangelie. Zapis Jego słów i czynów, jak  wierzą chrześcijanie, został natchniony przez Ducha Świętego i opisuje nie tylko fakty historyczne, ale przekazuje prawdę, która jest DOBRĄ NOWINĄ: Bóg stał się człowiekiem, aby szukającym, zranionym swoim dzieciom, pokazać DROGĘ ku Sobie. W czwartej Ewangelii według św. Jana pierwszymi słowami, które wypowiada Jezus – są słowa w formie pytania: &lt;b&gt;&lt;i&gt;„Czego szukacie?"&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; (J l, 38). Skierował je do dwóch młodych mężczyzn, którzy zobaczyli przechodzącego Jezusa. Nic nie mówiąc zaczęli za Nim iść. W ich sercu było wiele pytań, szczególnie pytanie o Człowieka, na którego oczekiwali – Mesjasza, najważniejszego Nauczyciela drogi do Boga. Obaj bowiem byli już uczniami św. Jana Chrzciciela, który przepowiadał właśnie nadchodzącego Mesjasza. Właśnie im Jezus zadał pytanie: &lt;i&gt;Czego szukacie?&lt;/i&gt; Oni odpowiedzieli:  &lt;i&gt;„Rabbi - (...) Nauczycielu gdzie mieszkasz?" &lt;/i&gt; (J l, 38) To znaczy: Chcemy zobaczyć i poznać Cię, to znaczy również: chcemy Cię zapytać o wiele spraw. Jezus, Bóg i Człowiek staje wobec nas tak, jak wobec tych dwóch mężczyzn i nie stosując siły, manipulacji, pobudza, dodaje odwagi, mówi: &lt;i&gt;„Zobacz jak bogate masz serce w pragnienia, chcę byś w wolności podjął razem ze mną odkrywania prawdy ".&lt;/i&gt;  Wcześniej św. Jan w Ewangelii mówi z zachwytem: &lt;i&gt;„Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami"&lt;/i&gt; (J l, 14). Inaczej mówiąc: Bóg przyszedł do nas w postaci człowieka o Imieniu Jezus i &lt;i&gt;„zamieszkał",&lt;/i&gt; co dosłownie oznacza w języku, w jakim została napisana Ewangelia: &lt;b&gt;&lt;i&gt;„rozbił namiot wśród nas".&lt;/i&gt;&lt;/b&gt; To bardzo głębokie porównanie św. Jana wzięte jest z codziennego życia ludów pasterskich. Ludy wschodu, pasterze, nomadzi ciągle byli w drodze. Od czasu do czasu przystawali, rozbijali namioty, by znowu po pewnym czasie ruszyć, szukając nowych pastwisk, oaz. Każdy pyta o sens tego czasu na ziemi. Stawia pytania i szuka odpowiedzi. I oto wśród nas, pośród nas „rozbija swój namiot" Bóg-Człowiek, Jezus Chrystus i stawia nam pytanie czego my właściwie szukamy tutaj? Może szukamy źle? Gdzie jest nasze serce zanurzone? Co jest naszym skarbem? Czego oczekujemy, czego się spodziewamy...? Czego szukam teraz, w tej chwili?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus nie daje natychmiastowej odpowiedzi, nie obiecuje pieniędzy, zdrowia, miłości, natychmiast! Trzeba z Nim „zamieszkać". Trzeba popatrzyć, posłuchać, zdecydować: „chcę być Twoim uczniem”. Zostać z Nim jak ci dwaj apostołowie. Oni nie szukali „czegoś", ale „Kogoś", kto był zapowiadany jako Mesjasz, Zbawiciel, Jedyny. Znaleźli. Zostali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam kilka lat temu w Krakowie olbrzymi, kilkutysięczny tłum młodych ludzi. Czekali długo, aż pojawi się „biała postać" w oknie za kuloodporną szybą. Było już po godz. 21, kiedy doczekaliśmy się. Byłem wtedy na drugim roku w naszym franciszkańskim seminarium. On miał wtedy około 65 lat. Ludzie, którzy przyszli Go posłuchać od lat 15 do 30 - głównie. Papież rozpoczął słynną „gawędę krakowską" z okna domu biskupiego. Uderzyły mnie słowa, które pamiętam do dziś: „Kiedy byłem młody to, co pociągało mnie najbardziej w Ewangelii Jezusa, to fakt, że nie dawał nigdy swoim uczniom żadnych tanich obietnic. Normalnie wszyscy obiecują: będziesz miał to, a to... Chrystus nic z tego. Mówił uczniom prawdę... będzie ukrzyżowanie... zmartwychwstanie... potem Moc Ducha Świętego i pójdziecie głosić Dobrą Nowinę...&lt;br /&gt;czyli na trud, ale zaszczytny trud. I mnie to bardzo pociągało... - mówił Jan Paweł II. (Jan Paweł II w Polsce, 1979-1983-1987, Przemówienia i homilie, Warszawa 1989, s. 599).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oddajmy jeszcze na chwilę głos o. J. M. Verlinde, o którego poszukiwaniach duchowych wspomnieliśmy na początku.  Wśród Jego poszukiwań, w religiach wschodu, przyszedł czas na najważniejsze pytanie człowieka. Tak mówił, podczas wspomnianej wizyty w Polsce: „Potem przyszły inne pytania i doświadczenia: „gdzieś na dnie mojego serca pozostawała głęboko ukryta tęsknota za doświadczeniem &lt;i&gt;miłości...&lt;/i&gt; drążyły mnie pytania dotyczące sensu życia... osoba, która przyjechała do mojego guru zapytała mnie: Kim dla ciebie teraz stał się Jezus? I ten dźwięk imienia Jezus, o którym próbowałem zapomnieć przez tak wiele lat, wywołał... głęboko w moim sercu olbrzymie poruszenie... wtedy zrozumiałem, że Bóg nie jest jakąś bezosobową wibracją, ale... osobą mającą serce i pragnącą mnie z nieskończoną miłością... Bóg ma imię (JEZUS), że mogę Go przyzywać... życie moje stało się... przygodą dwóch wolności: wolności Boga i mojej niewielkiej wolności... mogę tworzyć moją historię z Bogiem, który przyszedł objawić mi swoje imię i swoją twarz, z Jezusem z Nazaretu; z Bogiem, który stał się człowiekiem po to, by człowiek mógł Go zobaczyć, usłyszeć pójść za Nim" (Zeszyty odnowy w Duchu Świętym... tamże, 54-55).&lt;br /&gt;Bernard Shaw, znany reżyser i dramaturg wyznał: „Po wielu latach (60) przyglądania się sprawom świata i naturze człowieka gotów jestem przyznać, że nie widzę żadnej innej drogi, która by mogła wyprowadzić świat z jego cierpień, poza tą, którą dał Jezus Chrystus ". „Po cóż szukać drogi -jeśli przed wieki zrobiona" - zdanie C.K. Norwida na ten sam temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„&lt;i&gt;&lt;b&gt;Czego więc szukacie? "&lt;/b&gt;&lt;/i&gt; Czy to wszystko co jest w nas dobrym pragnieniem nie jest szukaniem Ciebie, Jezu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Decyzja: wybór Mistrza.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciejmy w ciszy przypatrzeć się naszym pragnieniom. Usłyszeliśmy pierwsze pytanie Jezusa: „&lt;i&gt;Czego szukacie?".&lt;/i&gt; Każdy nosi w sobie pragnienia i pytania. Szuka odpowiedzi: w mądrości gwiazd, u guru, albo sam dla siebie staje się drogą. Każdy w wolności szuka. Czy jednak są to przede wszystkim poszukiwania zbawienia, życia wiecznego, żywego Boga? Świat jest dziś jak wielki bazar, supermarket, wiele stoisk, każdy zachwala swój towar, każdy oferuje prawdziwy „odlot", jakąś nagrodę. Warunek: trzeba kupić towar. Wśród tych straganów świata stoi również Jezus z Ewangelią. Zamieszkał na tym bazarze, wśród nas. Ma dla nas Dobrą, Radosną Wiadomość. On sam przyszedł jako „odpowiedź" w postaci Człowieka. Owszem nie daje rozwiązań natychmiastowych, nie nęci i nie wabi nagrodami nie mówi co mam czynić między 7.00 a  8.00 godz. rano, ale pragnie, chce, abyśmy patrząc na Niego, na Jezusa nauczyli się wybierać, abyśmy wiedzieli czego szukamy, Kogo szukamy, czy to służy rzeczywiście życiu, zdrowiu, miłości, czy pcha mnie ku zbyt łatwym rozwiązaniom... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli możesz, weź teraz do ręki Pismo Św. Otwórz. To Jego słowa. To On sam. To nie „coś", ale Ktoś, Kto cię szuka z miłości. Możesz przeczytać pierwszy rozdział Ewangelii św. Jana Apostoła i chwilę  zastanowić się nad tym natchnionym przez Boga tekstem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja proponuję krótkie rozważanie z Ewangelii według św. Mateusza, o człowieku, którego doświadczenie  jest mi bardzo bliskie. Chodzi o jedno zdanie z dziewiątego rozdziału – również dziewiąty werset:&lt;br /&gt;&lt;b&gt;&lt;i&gt;"Odchodząc stamtąd ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: "Pójdź za Mną!". On wstał i poszedł za Nim" (Mt 9, 9).&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pierwszy „rzut oka" jedno z wielu zdań w Biblii, dokładniej z Ewangelii. Opis powołania. Mateusz był Żydem i już nie szukał. Pewnie nie miał wielkich pragnień . Nie spodziewał się niczego wielkiego. Dlaczego? Był odepchnięty od wspólnoty wiary swoich rodaków, krewnych, najbliższych. Jeśli miał kogoś bliskiego to wśród ludzi brudnych interesów. Był celnikiem, ściągał podatki od swoich. Żydzi wtedy byli pod okupacją Rzymską i zbieranie podatków dla okupanta i wroga narodu i religii było czystym kolaborowaniem. Było zdradą. Ale Mateusz szedł codziennie rano do swojej komory celnej, siadał za stołem podatkowym i „zdzierał" pieniądze od swoich. Czy nie czuł się osamotniony, odsunięty, pogardzony? Być może czuł pogardę do samego&lt;br /&gt;siebie. Aż do czasu, kiedy do tej strasznej komory celnej nie wszedł Jezus... Bóg widzi inaczej wiele spraw... nie patrzy na nas tak jak my na siebie. Cóż takiego wydarzyło się w tej komorze. Wymiana spojrzeń! Nic więcej! Potem słowa: "chodź...!" Mateusz odkrył, że to nie jest zwykły człowiek. To ktoś inny. Nikt do tej pory nie patrzył na niego w taki sposób, nawet Mateusz sam na siebie. Wzrok miłości i uzdrowienia, wzrok, który go pociągnął za nieznanym, ale już pokochanym... Został Jego uczniem, apostołem, świadkiem, napisał Ewangelię (Por. Philippe Madre, Boże wezwanie, Warszawa 1994 r., s. 38-40). &lt;br /&gt;Czy myślisz, że Jezus popatrzył tak tylko na Mateusza? On na każdego tak patrzy. Kiedy? Teraz, zawsze. Teraz jesteśmy wezwani, aby odkryć Jego wzrok miłości na sobie, odnaleźć prawdziwe oblicze Boga-Człowieka. &lt;br /&gt;&lt;b&gt;Czyż nie tego szukamy?&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-4903338159843197194?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/4903338159843197194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=4903338159843197194' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/4903338159843197194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/4903338159843197194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2008/03/czego-szukacie.html' title='II. Czego szukacie?'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8289936043787013846.post-6021399169914427495</id><published>2008-03-03T20:45:00.000-08:00</published><updated>2008-05-17T10:05:42.733-07:00</updated><title type='text'>I. Czy to wszystko ma sens?</title><content type='html'>&lt;b&gt;1. Życie w „kawałkach”.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdy dzień - mój i twój - obejmuje wiele czynności, od których zależy życie. Idę do pracy, do szkoły, wracam do domu, spożywam posiłek, odpoczywam i znowu idę do pracy, na uczelnię... Potem zakupy. Wydawanie pieniędzy i zarabianie... Szukam pracy i jej nie znajduję. Chcę się zabawić i robię to. Potem znowu obowiązki. Przychodzi jednak moment, że zaczynam pytać: Po co to wszystko? Jaki jest sens tego? Jaki jest ostatecznie sens mojego życia? Nie chcę, aby tylko poszczególne czynności miały sens, ale całość! Ostatecznie pytam: czy istnieje Bóg i troszczy się o mnie? Czasami życie jest proste, a czasami bardzo tajemnicze i dziwne. Wydaje mi się, że jestem blisko rzeczywistości, gdy nagle wszystko staje się puste i bezwartościowe. Zastanawiam się czy jeszcze coś znaczę. Jestem pionkiem w prawie 40 milionowym społeczeństwie i małym pyłkiem we wszechświecie.&lt;br /&gt;Patrzę w lustro i zdaje się przerażać mnie człowiek, który spogląda na mnie. Przede wszystkim chcę być szczęśliwy. Chcę mieć przyjaciół, pieniądze, stabilność. Założyć dom, rodzinę. Utrzymać ją. Być zadowolonym z dzieci. Porażają nas codziennie wiadomości: o wypadkach, katastrofach, zamachach terrorystycznych, pożarach, śmierci kolegi z pracy lub sąsiada: był i nie ma go... &lt;br /&gt;Znowu pojawiło się pytanie. O co tu chodzi naprawdę? Jeśli jest Bóg i jakiś sens to dlaczego tak się dzieje?  (Por.  Warren N.,  Zasadnicze pytania,  Warszawa, 1989,  s. 4-8) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2. Tylko człowiek może zadać pytanie o sens.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kilka lat temu prowadziłem 10-dniowe rekolekcje zamknięte dla młodzieży. Dni modlitwy, słuchania słowa Bożego, rozmów, radości. Na koniec było spotkanie, które miało być podsumowaniem całości. Dziękowaliśmy Bogu za wspólnie przebytą drogę. Były pytania na kartkach i stawiane wprost. Nagle wstała dziewczyna i po dziesięciu dniach medytacji zadaje pytanie: „Ale czy to wszystko, w ogóle ma sens?" Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Jak to możliwe, żeby po dziesięciu dniach tylu słów, a przede wszystkim słowa Bożego pojawiło się takie  pytanie? A jednak. Odpowiedź przyfrunęła jak mucha. Wydaje się, że takie momenty szczególnie cieszą się opieką Ducha Świętego. Popatrz, taka mucha. Lata i już. Chce żyć. To jest jej sens. Nigdy nie widziałem muchy, która w desperacki sposób odbiera sobie życie, „rzucając się" z parapetu. Kiedy natomiast wpadnie do herbaty, robi wszystko, aby z niej wyjść. Suszy skrzydła i zrywa się do lotu. Tylko człowiek może postawić takie pytanie. Czy istnieje sens tego wszystkiego, sens całości? Stawia pytanie i odpowiada, czy chce, czy nie - swoim życiem. Tylko człowiek może utracić sens, siłę poszukiwania, nitki, która łączy całe życie w pewną jedność. Tylko człowiek.&lt;br /&gt;Kijowski powiedział: „Człowiek jest jedynym na świecie istnieniem, któremu nie wystarcza czasu, aby nauczyć się żyć.  Mrówka,  która wylęgnie się z jajka, wie już wszystko, co ma czynić i nigdy się nie omyli,  ptak wylatujący z gniazda jest dojrzałym ptakiem, a starzec umiera płacząc, że nie zrozumiał swego powołania. Aby je zrozumieć człowiek musi szukać".  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;3. Sens „całości” przychodzi do nas z zewnątrz.&lt;/b&gt;  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znamy sens poszczególnych czynności. Trzeba się uczyć, aby zdobyć wiedzę. Trzeba jeść spać i odpoczywać, aby mieć siły. Praca jest potrzebna, aby utrzymać siebie, rodzinę.&lt;br /&gt; Pytanie, jakie pojawia się u człowieka i jest człowiekowi właściwe jest pytaniem o indywidualny, a zarazem całościowy i ostateczny sens &lt;i&gt;całej egzystencji.&lt;/i&gt;  „Człowiek w trakcie swego życia, jakkolwiek by się ono kształtowało, przechodzi ciągle przez cząstkowe progi mające w sobie element celu i sensu; ... stawia on przecież pewne cele, urzeczywistnia je i ocenia ich spełnienie... Jeśli wszakże pomimo to ma istnieć jakiś absolutny sens ludzkiego życia, to z góry jest rzeczą jasną, że jego uznanie wymaga wysiłku umysłu i wolności człowieka" (Rahner K., Problem sensu jako problem Boga, W drodze, 7/1990, s. 4).&lt;br /&gt;Ten ostateczny sens, w odróżnieniu od skończonych, codziennych, cząstkowych, pozostaje tajemnicą, którą trudno jest manipulować i ogarnąć. Byłoby to sprzeczne samo w sobie. „Uniwersalny sens nie może mieć poza sobą samym wykraczającego poza niego samego układu współrzędnych, z którego perspektywy można by go przeniknąć i manipulować nim" (Rahner K., tamże, 8).&lt;br /&gt;Wprost przeciwnie. Wydaje się, że to człowiek, a więc i ty może jedynie w wolności dopuścić i przyjąć,  niejako pozwolić się  zawładnąć temu sensowi, zdać się na niego. Chociaż odpowiedź pozostaje otwarta przed człowiekiem, w sytuacjach kiedy się pojawia pytanie o sens całości, człowiek daje odpowiedź i mówi: „to los", „przypadek", „przeznaczenie", „siła wyższa", bogowie, Istota Najwyższa, Bóg...&lt;br /&gt;Pewnie i ty nie raz tak mówiłeś: „to przypadek..." W każdym razie, kiedy chcemy odpowiedzieć na pytanie o sens całego życia musimy koniecznie zająć stanowisko odnośnie swojego urodzenia, przyszłości i tego co dzieje się po śmierci oraz czy jest Bóg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;4. Pewne wydarzenie z życia Św. Pawła.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek szukał sensu całości od zawsze. Czy jednak sens ten może pochodzić od człowieka? Czy on go może stworzyć, wymyślić, ogarnąć? Wydaje się, że nie. Sens całości możemy przyjąć z zewnątrz w postacie wiadomości, dobrej nowiny, dzięki której poszczególne elementy życia, łącznie z cierpieniem i śmiercią otrzymują swoje wyjaśnienie. Objawienie chrześcijańskie daje w tym miejscu odpowiedź. Objawienie czyli wiadomość, która jest darem darmo danym dla każdego człowieka i nie pochodzącą od człowieka. W istocie problem sensu jest problemem osobowym, dotyczy ostatecznego szczęścia, spełnienia się go i może taki sens być tylko darem od Kogoś większego. Tak więc, jak mówi jeden z najwybitniejszych teologów XX wieku Karl Rahner problem sensu jest problemem Boga. Kto pyta o sens absolutny pyta o Boga.&lt;br /&gt;Św. Paweł z Tarsu był jednym z największych głosicieli Dobrej Nowiny, „Wiadomości", którą od Boga na świat przyniósł Jezus Chrystus. To właśnie o Jezusie św. Paweł powiedział do swojego przyjaciela Tymoteusza: „przezwyciężył śmierć, a na życie i nieśmiertelność rzucił światło przez Ewangelię (Dobrą Nowinę)" (2 Tm l, 10). Mówiąc inaczej, Dobra Nowina Jezusa (a nie zła!) rozświetliła, uczyniła sensownym i jasnym całość życia człowieka jak również i to co dzieje się z nim po śmierci.&lt;br /&gt;Oczywiście człowiek pozostaje wolny w przyjęciu takiego rozwiązanie sensu całości, ale Ci, którzy raz doświadczyli mocy z niej płynącej w swoim życiu nie mogą tego nie głosić.&lt;br /&gt;Pozostańmy jeszcze chwilę przy głosicielu tej Dobrej Nowiny Św. Pawle.&lt;br /&gt;Przyjechał kiedyś do Aten, stolicy starożytnej filozofii, do greków i rozmawiał z nimi.&lt;br /&gt;Zdarzenie to zostało zapisane i znajduje się w Dziejach Apostolskich. Przeczytajmy:&lt;/p&gt;    &lt;p class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i style=""&gt;&lt;span style=""&gt;„Niektórzy z filozofów epikurejskich i stoickich rozmawiali z nim: 'Cóż chce powiedzieć ten nowinkarz' - mówili jedni, a drudzy: 'Zdaje się, że jest zwiastunem nowych bogów' – bo głosi Jezusa i zmartwychwstanie. Zabrali go i zaprowadzili na Areopag [wzgórze w pobliżu  Akropolu, znajdował się tam najwyższy trybunał ateński, który na nim odbywał swe posiedzenia i zapytali: 'Czy moglibyśmy się dowiedzieć jaką to nową naukę głosisz? Bo jakieś nowe rzeczy nam wkładasz do głowy (...) Mężowie ateńscy - przemówił Paweł stanąwszy w środku Areopagu - widzę, że jesteście pod każdym względem bardzo religijni. Przechodzą bowiem i oglądając wasze świętości jedną po drugiej, znalazłem też ołtarz z napisem: 'Nieznanemu Bogu'. Ja wam głoszę to co czcicie nie znając. Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko. On z jednego człowieka wyprowadził cały rodzaj ludzki..., aby szukali Boga, czy nie znajdą Go niejako po omacku. Bo w rzeczywistości jest On niedaleko od każdego z nas. Bo w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy, jak też powiedzieli niektórzy z waszych poetów: 'Jesteśmy bowiem z Jego rodu'. Będąc więc z rodu Bożego, nie powinniśmy sądzić, że bóstwo jest podobne do złota albo srebra, albo do kamienia, wytworu rąk i myśli człowieka... wzywa Bóg teraz wszędzie wszystkich ludzi do nawrócenia...”&lt;/span&gt;(Dz17,18-30).&lt;/i&gt;   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;5. Jakie imię ma Twój bóg?&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydaje się, że św. Paweł mówi nie tylko do Greków, ale odnosi się to do każdego człowieka. Posąg przeznaczony 'Nieznanemu Bogu' świadczy o tym, że nawet Grecy posiadający wiele szkół filozoficznych, nieustannie poszukujący mądrości, prawdy, byli jeszcze ciągle na tej drodze. Poszczególne zaś bóstwa były sposobem wytłumaczenia sensu całości. Paweł pochwala uczciwość Greków, ale zwraca też uwagę na to, że Bóg - Stwórca nie może być zamknięty w świątyniach ani w posągach. On jest bardzo blisko człowieka. Sensem życia jest właśnie odnalezienie Jego samego i Dobrej Nowiny, która nadaje sens wszystkiemu czym jest człowiek. Ta nowina została właśnie objawiona. To Bóg dał Jezusa, który przyniósł odpowiedź dla człowieka. Jeśli człowiek, a więc każdy z nas nie przyjmie tej drogi, wybiera tym samym innych bogów, znajduje ich sobie i oddaje im cześć, która należy się Jedynemu Panu i Stwórcy. Nic nie znosi próżni. Jeśli nie jest to Bóg prawdziwy będzie nim bóg fałszywy. Lecz on nie daje życia w pełni, nie zbawia. Ponieważ Dobra Nowina została dana ludziom, objawiona przez Boga w życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, Bóg pragnie, aby każdy o tym się dowiedział, odwrócił się od niemych bożków, to znaczy nieprawdziwych, a przyjął Prawdę Boga Jedynego i radosną Dobrą Nowinę Jego Syna. (Por. Muhlen H., &lt;i&gt;Nowe życie z Bogiem,&lt;/i&gt; Kraków 1994, s. 36).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Spróbuj szczerze odpowiedzieć na następujące pytania:&lt;/b&gt;  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadając pytanie o sens całości, sens absolutny czyli o Boga jesteśmy zobligowani, zmuszeni, pociągnięci do osobistej odpowiedzi na to pytanie: &lt;br /&gt;- W czym lub w kim ja upatruję swój sens? Dokładniej: „Kto” lub „co” jest moim bogiem? Życie nasze ma sens jeśli posiada konkretne plany i cele, kiedy wiemy po co i dla kogo żyjemy. &lt;br /&gt;- Czego się spodziewam w moim życiu: zdrowia, pieniędzy, awansu, polepszenia standardu życia, spokoju?&lt;br /&gt;- O czym marzę w wolnych chwilach?&lt;br /&gt;- W co inwestuję całą moją siłę?&lt;br /&gt;- Jacy ludzie pociągają mnie najbardziej? Kogo podziwiam ponad wszystkich, z Kim chciałbym przebywać w towarzystwie najchętniej zawsze? Jacy ludzie stanowią dla mnie wzorzec?&lt;br /&gt;- Czym jestem tak zafascynowany, że nie jestem już w stanie się od tego uwolnić (sztuką, techniką sportem, dyskoteką seksem, moim hobby)?&lt;br /&gt;- Gdzie szukam porady w ważnych życiowych radach? Jakie znaczenie ma dla mnie&lt;br /&gt;astrologia (horoskopy), spirytyzm, wróżby?&lt;br /&gt;- Od czego ostatecznie uzależniam wartość mojej osoby? Od moich osiągnięć, od poparcia mnie przez innych?&lt;br /&gt;- Czy istnieje człowiek, po którym oczekuję, że wypełni szczęściem moje życie? &lt;br /&gt;&lt;b&gt;To, w co wkładam całe moje serce, jest moim BOGIEM, a więc i jest sensem całości.&lt;/b&gt; (Por. H. Muhlen, tamże, s. 38-39)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nie lękaj się... wybawię Cię, jeśli uwierzysz i przylgniesz do Mnie!&lt;/b&gt; &lt;br /&gt;(por. Ps 91)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="355"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/lH1g1NQkUtE&amp;hl=en"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="wmode" value="transparent"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/lH1g1NQkUtE&amp;hl=en" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="425" height="355"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8289936043787013846-6021399169914427495?l=czterypytania.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://czterypytania.blogspot.com/feeds/6021399169914427495/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8289936043787013846&amp;postID=6021399169914427495' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/6021399169914427495'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8289936043787013846/posts/default/6021399169914427495'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://czterypytania.blogspot.com/2008/03/czy-to-wszystko-ma-sens.html' title='I. Czy to wszystko ma sens?'/><author><name>fr. Andrzej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/09907397627092727825</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='30' height='32' src='http://bp3.blogger.com/__SGB13NxYhQ/R825SxmJQmI/AAAAAAAAAFU/L6XOO_iDC08/S220/foto.blog.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry></feed>
